PANIE JANIE. BRAK MI SŁÓW.

Stało się ! Jan Błachowicz mistrzem UFC! Dzisiejszej nocy miała miejsce chwila, która przejdzie do historii polskiego MMA. 'Cieszyński książę' w drugiej rundzie zastopował Dominica Reyesa, zdobywając w ten sposób pas wagi półciężkiej.

Nie sposób rozpocząć tego wpisu od przebiegu samego pojedynek. Kto wie, może trzeba to gdzieś spisać, by potem opowiadać wnukom 'Jak to Polak mistrzostwo zdobywał'
Zawodnicy bardzo badawczo rozpoczeli starcie. Na początku wymieniali praktycznie wyłącznie niskie kopnięcia. Pierwszy mocno trafił Reyes. Długi lewy prosty dotarł do szczęki Polaka. Po około minucie kopnięcie na korpus Jana doszło do celu. Przez cały czas można było odczuć, jak dużym respektem przed siła ciosu darzą się obaj zawodnicy. Lewe kopnięcia Jana kolejny raz znalazło się na wątrobie Reyesa. Konsekwencją tego był potworny siniak na żebrach Dominica.
Reyes rozpoczął drugą rundę bardziej agresywnie. Janek atakował mocnymi ciosami, jednak większość z nich lądowała na gardzie przeciwnika. Z drugiej strony ciosy Dominica też często przeszywały powietrze. W pewnym momencie Polak trafił świetną kombinacją na środku oktagonu. Po chwilowym badaniu się w dystansie ciosy Jana znowu doszły celu. Prawdopodobnie wtedy złamał Dominicowi nos. Po kolejnych ciosach spadających na jego głowę Reyes poszedł na wymianę, która skończyła się dla niego wraz z lewym sierpem Polaka. Padł na ziemię, a Janek dobił go ciosami, przypieczętowując zwycięstwo.

I tak właśnie napisała się historia polskiego MMA!. Dziękuję,dobranoc.

Szczerze, nie przypuszczałem, że ta walka potoczy się w ten sposób. Obstawiałem zwycięstwo Janka, ale na punkty. Po ciężkiej walce. I to nie jest tak, że Reyes wyglądał jakoś tragicznie w tej walce czy tam był źle przygotowany. Co to, to nie. Po prostu Błachowicz był w formie życia.

W tej walce Jan był takim trochę cichym zabójcom. Te ciosy nie wyglądały na takie, że po każdym komentatorzy reagowaliby 'oh my godness' czy 'Woooow'. Tylko konsekwentnie, kroczek po kroczku siały spustoszenie na ciele rywala. Przecież na koniec pierwszej rundy, żebra wyglądały tak, że w narożniku Reyesa, mógł mieć miejsce dialog jak z legendarnego polskiego filmu:
-Ale mnie żebra szarpią
-Za dużo midlów
-Może i masz rację. Bo ból taki, jakby Cię ktoś kijem zajechał.

Pojawia mi się w głowie pytanie do Dominica, po co on poszedł na wymianę z Polakiem. Błachowicz wygrał setki solówek za kościołem, więc taka sytuacja to dla niego chleb powszedni.

Jan po prostu przypieczętował fakt, że jest najlepszym półciężkim na ten moment, w UFC. I jak tak sobie spoglądam w ranking, to nie ma jakiegoś pretendenta, którego trzeba byłoby się szczególnie obawiać. Wiadomo, każdy może wygrać z każdym, ale możliwość utrzymania się na tronie Janka jest jak najbardziej realna. Może jak Santos pokona Teixeirę, to dostałby szanse na walkę z Janem. Raz już udało mu się pokonać Błachowicza. No właśnie, ale byłby to rewanż, a jaki jest Janek w rewanżach, to już wszyscy wiemy.

Kariera 'Cieszyńskiego księcia' jest inspirująca jak mało którego zawodnika. Kto w 2017 r., gdy Janek był praktycznie po 4 przegranych z rzędu, że będzie to przyszły mistrz UFC. Bliżej mu wtedy było powrotu do KSW niż do, chociażby TOP15. Z tego co pamiętam, Juras powiedział, że Janek może być w TOP5 dywizji półciężkiej. Mylił się. Może być nawet TOP1.
Ciężka praca, spokój, bez zbędnej pajacerki i można zdobyć wszystko. Świetny sportowiec, którego można stawiać za wzór tej dyscypliny. Dobra, w sumie już wiem co powiedzieć:

Brawo Janek i dziękuję!

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

Maciej Konc

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.