JAN BŁACHOWICZ SPORTOWCEM ROKU?

Ciężko w ostatnich dniach odpalić Internet i nie natknąć się na jakiś post o Janie Błachowiczu. Ba, nawet ten jest o nim. I słusznie. Zdobycie tego pasa to nie tylko historyczna chwila w polskim MMA, to historyczna chwila dla polskiego sportu. Jak to powiedział Pan Mateusz Borek, gdyby w tym momencie odbywał się konkurs na sportowca roku to Błachowicz, znalazłby się w pierwszej trójce. Obok Zmarzlika i Lewandowskiego. I ja się z tym w stu procentach zgadzam.

Ktoś może powiedzieć (spotkałem się z takimi wypowiedziami): 'kogo tak naprawdę interesuje to MMA'. Odpowiedź brzmi: większość świata. Mówimy tutaj o dyscyplinie, która ma entuzjastów na całym globie. Ludzie żyją tym sportem, a niech świadczy o tym fakt, ile jest w Polsce klubów sztuk walk, gdzie przewodnią dyscypliną jest właśnie MMA czy to, że uprawiają ją przykładowo w Czeczenii, a mistrzem jest zawodnik z Nigerii. Multinarodowy sport. I ciągle się to rozrasta, nawet za sprawą takich projektów jak FameMMA, a zdobycie pasa UFC przez Janka, jest kamieniem milowym dla mieszanych sztuk walki, ale o tym później. Żeby to porównać, weźmy moje ukochane skoki narciarskie. Na zawodach rangi pucharu świata startuje tak na prawdę parę reprezentacji krajowych. A gdy Polak zdobędzie kryształową kulę, traktuje się to jako święto narodowe. Oczywiście rozumiem, że to trochę różne dyscypliny, bo do skoków potrzebna jest trochę inna infrastruktura treningowa. Chodzi mi bardziej o to, że zdobycie mistrzostwa przez Jana powinno być traktowane podobnie.

I może tak zacznie się dziać. Był już w programach rozrywkowych, był już reportaż w programie śniadaniowym, było powitanie przez szereg kibiców na lotnisku. Myślę, że mogą pojawić się także reklamy telewizyjne, bo łatwiej jak jest się mistrzem niż tylko zawodnikiem. Chciałbym, żeby Jan był taką kolejną postacią po Gołocie czy Adamku, dla której ludzie będą zarywać nocki. Bo warto.

Zdobycie mistrzostwa UFC jest także imponujące przez fakt, że jest to biznes. Nie mówię, że taki jak boks, gdzie dobry promotor, bezpieczne prowadzenie i każdego można doprowadzić do walki o pas. Tylko UFC pokazywało już wiele razy, że zawodnicy bardziej popularni mieli po prostu łatwiej. Że czasem warto było zrobić wokół siebie trochę szumu, powiedzieć dwa słowa więcej, żeby wywołać kontrowersję i bum od razu przeskakuje się w rankingu. A Jan bez zbytniego trash talkingu tylko wytrwałością i ciężką pracą osiągnął cel, o którym marzy zawodnik.

Wróćmy do wcześniejszego wątku odnośnie do rozwoju mieszanych sztuk walki w Polsce i nie tylko. Zwycięstwo Janka może wytyczyć drogę, jak można osiągnąć sukces w tym sporcie. Wystarczy pracować, a reszta w końcu przyjdzie. Tak jak Lewandowski w piłce nożnej, tak Błachowicz w MMA pokazuje, że samozaparciem i wiarą w siebie można zdobyć wszystko.

Dlatego nie mogę zrozumieć, dlaczego część środowiska umniejsza sukcesowi Janka. Jak szanowny Pan Cormier, który nie mógł się zadziwić, jak ktoś tak wolny jak Janek, ktoś kto został tyle razy znokautowany, mógł zostać mistrzem UFC. Zamiast mówić o tym jako o symbolu ciężkiej pracy, powrotu z miejsca, gdzie już nikt w Ciebie nie wiedział to nie. Lepiej mówić, że ja bym mógł walczyć z Janem i Jan nie pokona Jonsa, bo mi się nie udało. Troszkę samokrytyki.

Reyesa też nikt wcześniej nie znokautował, a Jan nawet z nim nie wygrał. Tylko się po nim przejechał. Zamist mówić o tej walce w kontekście zwycięstwa Błachowicza mówią o porażce Reyesa. I jeszcze dodając : "z całym szacunkuem dla Jana...". No trochę to słabe Mam tylko nadzieję, że Janek pozostanie jeszcze mistrzem przez długi czas i kiedyś bedą z nim nagrywać reklamy dla amerykańskiej telewizji jak z Andrew Gołotą, bo profesjonalnym fighterem to bezsprzecznie jest.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.