JEDNI TO MAJĄ, DRUDZY NIEKONIECZNIE. KICKBOXERZY W MMA CZ. 2

W pierwszym artykule z tej serii pisałem o niekoniecznie udanych wycieczkach kickboxerów do MMA i jak słusznie zauważył w komentarzu jeden z internautów na fanpage’u naszego portalu – styl niektórych kickboxerów predysponuje ich do walk w MMA, a niektórzy z tego samego powodu się w tej dyscyplinie prostu nie odnajdą. Spójrzmy więc na tego, który przebranżowił się wręcz idealnie.

Aktualny mistrz kategorii średniej w UFC Israel Adesanya ma za sobą bogatą i pełną sukcesów karierę w kickboxingu. The Last Stylebender stoczył w formule K-1 aż 80 pojedynków i z 75 z nich wychodził zwycięsko. Przegrywał jedynie z bardzo mocnymi rywalami jak Alex Pereira czy Simon Marcus. W MMA Adesanya jest niepokonany i z 20 wygranymi na koncie zalicza się do bardzo wąskiego na tym poziomie grona zawodników, którzy nie zaznali w zawodowej karierze smaku porażki.

Urodzony w Nigerii Nowozelandczyk w swojej karierze w K-1 walczył dla tak prestiżowych organizacji jak Glory czy Kunlun Fight. Jego styl walki zawsze charakteryzował się niesamowitą mobilnością, nieszablonowością i świetnym wyszkoleniem technicznym. Oprócz tego Adesanya mimo dość wątłej jak na tę kategorię wagową postury, nawet w większych rękawicach dysponował nokautującym uderzeniem. Odprawiał on przed czasem nie tylko zawodników w swojej kategorii wagowej, ale również sporo cięższych od siebie rywali.

Pierwsze lata swojej kariery w MMA, aktualny mistrz UFC łączył ze startami w K-1. Ostatnią walkę w tej formule stoczył w marcu 2017 roku podczas gali Glory od Heroes 7, kiedy to został brutalnie znokautowany przez wspomnianego wcześniej Alexa Pereirę. Złośliwi mówią, że przegrana w takim stylu była powodem odwieszenia przez niego większych rękawic na kołek i skupienia się jedynie na walkach w MMA.

Po 11 kolejnych wygranych na lokalnych galach, w tym wszystkich przed czasem, Adesanya podpisał kontrakt z UFC. Nowozelandczyk do największej organizacji MMA na świecie wdarł się przebojem, deklasując wszystkich napotkanych na swej drodze rywali. No może poza Marvinem Vettori, który to obok Kelvina Gastulema sprawił obecnemu mistrzowi największe problemy, ze wszystkich, z którymi przyszło mu się mierzyć do tej pory w oktagonie.

Poza świetnymi umiejętnościami stójkowymi, co oczywiste, mając na uwadze background oraz osiągnięcia Adesanyi w kicboxingu, The Last Stylebender ma bardzo dobre defensywne zapasy. W dziewięciu stoczonych w amerykańskiej organizacji pojedynkach, w tym czterech, których stawką był pas mistrzowski, mistrz może pochwalić się defensywą zapaśniczą na poziomie ponad 86%, co jest drugim najlepszym wynikiem w dywizji do 185 funtów. Co ciekawe liderem w tej kategorii jest Krzysztof Jotko, który obronił 87% prób sprowadzeń w 13 stoczonych dla UFC walkach.

Kluczem do sukcesu Nowozelandczyka w MMA, oprócz bazy stójkowej na tak wysokim poziomie, sposobu poruszania, niekonwencjonalności i znakomitego fighting IQ, wydaje się być odpowiednia modyfikacja pozycji pod kątem MMA i fakt, że styl, który prezentował w walkach na zasadach K-1 predysponował go do tej formuły. A dlaczego? Bazuje on przede wszystkim na pracy na nogach i balansie tułowiem, uderza z różnych kątów, a powierzchnia pola walki w oktagonie jest znacznie większa, aniżeli ring, w którym toczył pojedynki w K-1, co naturalnie pozwala mu jeszcze bardziej wykorzystać te atuty. Dodatkowo tak duża mobilność i wyczucie dystansu pozwala mu być trudniejszym do sprowadzenia, czy zepchnięcia pod siatkę. Ponadto Adesanya dysponuje bardzo dobrym cardio, które pozwala mu pracować na pełnych obrotach przez 25 minut starcia, i co warto podkreślić - nie wykonuje on zbędnych ruchów, niemal każdy jego atak jest przygotowany.

Deklasacją niezwykle niebezpiecznego Paulo Costy w ostatniej walce na gali UFC 253, mistrz zamazał plamę po co najmniej niezbyt porywającej walce z inną bestią w postaci Yoela Romero. Po tym pojedynku, Adesanya dał jasno do zrozumienia, że jeśli Jarred Cannonier pokona Roberta Whittakera, to będzie jego kolejnym rywalem. Tak się jednak nie stało, bowiem Whittaker na przestrzeni trzech rund wypunktował mocno bijącego Amerykanina. Biorąc pod uwagę to, jak wyglądało ostatnie starcie aktualnego mistrza z Australijczykiem, wielu fanów i ekspertów jest dość sceptycznie nastawionych do rewanżu obu panów. Sam Adesanya także wydaje się być nie  zainteresowany taką opcją. Mimo to, Reaper pokonując w ostatnich dwóch walkach Darrena Tilla oraz Jarred Cannoniera, czyli niezwykle mocnych, zawodników ze ścisłej czołówki tej kategorii, pokazał, że bez wątpienia na ten rewanż zasługuje. I w dodatku jest to jedyny logiczny na ten moment, patrząc z „rankingowego” punktu widzenia rywal dla championa dywizji średniej.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.