TRZEBA WIEDZIEĆ KIEDY ZE SCENY ZEJŚĆ-ANDERSON SILVA

Maciej Konc, Informacja własna

2020-11-01

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym. Niestety ta sztuka nie udała się Andersonowi Silvie. Legendzie mieszanych sportów walki Andersonowi Silvie, który na gali UFC VEGAS 12 uległ Uriahowi Hallowi.

W tym przypadku nie chodzi o to, żeby pozostać rzeczywiście niepokonanym, w sensie, żeby odchodząc mieć zero w rekordzie. Taka sztuka udała się, na razie, tylko Khabibowi. Trzeba bardziej na to spoglądać od strony, jak ludzie Cię zapamiętają. I w przypadku Andersona jego legenda powoli się zaciera.

'Brazylijski Pająk' w ostatnich 9 pojedynkach wygrał jeden. Kontrowersyjnie. Co prawda były to pojedynki z czołówką, ale nadal. Przypominam, że mówimy tu o człowieku, który od debiutu w 2006 roku w UFC, wygrał 16 pojedynków z rzędu. Nikt nie był w stanie go zatrzymać, nawet mając w sobie testosteron dziesięciu chłopa (Chael Sonnen). To jeden z tych zawodników, którzy sprawili, że dużo ludzi zaczało ćwiczyć MMA. Wystarczyło wpisać w yt w 2010 r. 'Anderson Silva HL' i każdy chciałbyć jak on. I nie ma co się dziwić.

Bezsprzecznie Silva jest legendą sportów walki. I jak mówi powiedzenie 'nie ma co rozmieniać kariery na drobne'. Tylko w tym przypadku jego wypłaty w żadnym stopniu drobnych nie przypominały. 620 tys. dolarów za przegraną piechotą nie chodzi.

Nie chce się tutaj rozwodzić nad tym, czy to słuszne podjeście. Każdy patrzy na to w inny sposób. Szkopół w tym, że moim zdaniem, Silva nie będzie uważany za 'najlepszego zawodnika w historii'. Odpowiednim momentem na zakończenie kariery był pojedynek z Israelem Adesanyą. Świetny technicznie, emocjonujący i był momentem symbolicznej zmiany pokolenia. Najlepszy średni w historii ustępuje miejsca zawodnikowi, który może zrobić podobnie oszałamiającą karierę. Tak niestety się nie stało.

Nie twierdzę bynajmniej, że Anderson aktualnie nie potrafi walczyć. Dalej ma swoje momenty, jest świetny w ofensywie i zdołałby jeszcze wygrać wiele pojedynków, z zawodnikami nie z czołówki. Tylko styl, na jaki bazuje Brazylijczyk, oparty na refleksie, sprawia, że spóźnienie o ułamek sekundy, niweczy cały plan. A niestety szybkość i praca nóg jest rzeczą, która odchodzi z wiekiem.

To była pożegnalna walka Silvy w UFC. Może pójdzie jeszcze do jakiejś organizacji, gdzie nie będzie USADY, bo doping dla zawodnika w tym wieku jest wręcz obowiązkowy.
Nie bez powodu użyłem na początku piosenkę Perfekt. Pada tam tekst, żeby zejść ze sceny niepokonanym, wśród tandety lśniąc jak diament. Tylko że w wadze średniej nie ma tandety. Jest diament. Israel Adesanya. I ten diament najprawdopodobniej zmierzy się z naszym Jankiem.

Wszystko na to wskazuje. Janek chce, Israel chce, a Dana White już to potwierdził. Co prawda jeszcze nieoficjalnie, ale potwierdził.

Od razu nasunęło mi się skojarzenie z walką Silva vs Gryffin. Tam co prawda pas mistrzowski nie był stawką, jedna Forrest utracił pas właśnie przed walką z Andersonem.

Ten pojedynek wydaje się jak najbardziej logiczny, szczególnie że w kategorii średniej nie ma ciekawych pojedynków dla Adesanyii. Jeszcze, gdyby Canonier wygrał z Whittakerem, to można by ich zestawić, ale kojelny pojedynek, z Robertem nie wywołuje, przynajmniej u mnie jakiś specjalnych emocji.

Dodatkowo Dana chce stworzyć z Israela flagowego zawodnika dla tego biznesu. A to, fakt bycia podwójnym mistrzem, jeśli udałby mu się pokonać Janka, by mu w tym pomógł. Lepiej wygląda tytuł podwójnego mistrza, niż tytuł tego, co znów pokonał Whittakera.

O samym pojednyku, Janek vs Adesanya, napiszę, kiedy indziej, bo jest tyle do analizy, że trzeba to zrobić osobno.