ROK NIEPOKONANYCH MISTRZÓW? 2020 W UFC W PIGUŁCE

Aleksander Hutyra, Informacja własna

2020-12-31

Rok 2020 w obliczu wybuchu pandemii i związanych z tych wielu restrykcji był co najmniej nietypowy. Dla wielu branż odnalezienie się w tej „nowej rzeczywistości” było ogromnym wyzwaniem i wiele z nich mu nie podołało. W świecie sportu bez wątpienia wśród tych, którzy zaadoptowali się do nowej sytuacji najszybciej, należy wymienić UFC. Mimo braku publiczności na trybunach, amerykańska organizacja zorganizowała wiele gal, podczas których byliśmy świadkami niezliczonej ilości fantastycznych pojedynków.

Na przestrzeni mijającego roku w UFC pojawiło się kilku zawodników, którzy mają „papiery” na to, by w najbliższej przyszłości stać się gwiazdami organizacji. Nazwiska takie jak Kevin Holland, Khamzat Chimaev czy mistrz kategorii muszej Deiveson Figueiredo, w ubiegłym roku znane były tylko tzw. „hardkorowym fanom”, a dziś elektryzują cały świat MMA. Do grona tych, którzy grubą czcionką zapisali swoją obecność w organizacji w 2020 roku, trzeba zaliczyć także Marcina Tyburę. Po zupełnie nieudanym roku 2019, Tybur w odróżnieniu do wielu z nas, miał w 2020 roku wiele powodów do radości. Polak zanotował cztery kolejne zwycięstwa i powrócił do czołowej piętnastki królewskiej kategorii.

Największym wydarzeniem ubiegłego roku w UFC dla polskich fanów było zdecydowanie wywalczenie przez Jana Błachowicza tytułu mistrzowskiego w wadze półciężkiej. Coś, co jeszcze przed dwoma laty można było potraktować jedynie jako marzenie ściętej głowy, w 2020 roku stało się faktem.

Wśród polskich akcentów 2020 roku nie sposób nie wymienić także laureata nagrody za walkę roku, czyli starcia na szczycie dywizji słomkowej między Weili Zhang a Joanną Jędrzejczyk. Jak mawiał klasyk „zapasy i parter są super, ale takie wojny w stójce to je to”. Jak tylko pomyślę o tej walce, to za każdym razem łapię się na tym, że odruchowo wstaje i zaczynam klaskać.

Mijający rok można nazwać rokiem niepokonanych mistrzów. Swoją wartość udowodnili bowiem mistrz kategorii średniej Israel Adesanya oraz Khabib Nurmagomedov. Ten drugi po zwycięstwie nad Justinem Gaethje postanowił zakończyć karierę, ale wielu z nas ma zapewne cichą nadzieję, że wbrew złożonym obietnicą, zobaczymy jednak Rosjanina w przyszłym roku w oktagonie. Panie Khabibie chociaż raz, ostatni.

A jak już jesteśmy przy mistrzu z Rosji, to kolejną kategorią, w której pas w 2020 roku zmienił właściciela, jest dywizja kogucia. W obliczu zwakowania przez Henry’ego Cejudo swojego tytułu, nowym championem w 135 funtach został Petr Yan, który w walce o złoto pokonał Jose Aldo. Rywalizacja w tej kategorii w nadchodzącym roku zapowiada się niezwykle ciekawie.

W dywizji półśredniej na tronie zadomowił się Kamaru Usman. „The Nigerian Nightmare” w ubiegłym roku zawalczył co prawda tylko raz, ale podkreślił swoją pozycję, pokonując znajdującego się na fali trzech spektakularnych zwycięstw Jorge Masvidala.

Bez zmiany układu sił obyło się także w kategorii ciężkiej. Stipe Miocic zamknął trylogię z Danielem Cormierem, zwyciężając tym razem na pełnym dystansie i wysłał reprezentanta AKA na w pełni zasłużoną emeryturę sportową.

Zarówna kategoria musza, jak i kogucia u kobiet zostały ponownie zdominowane przez Valentinę Schevchenko i Amandę Nunes. Brazylijka dodatkowo utrzymała panowanie na tronie dywizji piórkowej. Wnioskując po ostatnich występach obu pań i po tym, co wnoszą do oktagonu niezmiennie od kilku lat, trudno o godne rywalki, które mogłyby potencjalnie im zagrozić.

W piórkowej u mężczyzn Alexander Volkanovski obronił pas mistrzowski, po raz drugi, tym razem w oparach kontrowersji, pokonując byłego mistrza Maxa Hollowaya. Do gry o najwyższe cele powrócił Brian Ortega, który po dwóch latach przerwy, w fenomenalnym stylu pokonał Koreańskiego Zombie.

Mimo tak wielu mniejszych bądź większych trudności, które napotkały każdego z nas w mijającym już (uff) roku 2020, w świecie MMA działo się sporo, a udział w tym najlepszej organizacji na świecie, jaką bez wątpienia jest UFC był ogromny. Można śmiało powiedzieć, że amerykański gigant przetarł szlaki w nowej rzeczywistości dla pozostałych podmiotów, działających na światowym rynku mieszanych sztuk walki.