WYMARZONE ZESTAWIENIA W UFC NA ROK 2021

Aleksander Hutyra, Informacja własna

2021-01-06

Na przestrzeni minionego roku byliśmy świadkami wielu znakomitych pojedynków i pomimo trudności, z jakimi w obliczu pandemii borykał się sport zawodowy, organizacja UFC z pewnością może zaliczyć 2020 do udanych. W niemniej kolorowych barwach dla amerykańskiego giganta maluje się rok 2021.

Miniony rok, mimo że został opanowany przez pandemię, był bogaty w galę MMA. Pierwszym, który w świecie sportów walki wyszedł naprzeciw utrudnieniom w organizacji wydarzeń sportowych, był sternik organizacji UFC Dana White. Wujek Dana po raz kolejny udowodnił, że można go nie lubić, ale nie można nie docenić starań, które wkłada w rozwój tej dyscypliny. Dzięki uporowi i konsekwencji w działaniu szefa UFC i jego pracowników, ubiegły rok pomimo braku publiczności na trybunach podczas gal, był zdecydowanie jednym z najlepszych w historii amerykańskiej organizacji. Co czeka nas więc w roku 2021?

2020 przyniósł nam nowe potencjalne gwiazdy i zacementował także pozycję najbardziej dominujących w ostatnim czasie mistrzów w swoich kategoriach. Przez rozwój sytuacji w poszczególnych dywizjach, stworzyła się dość długa lista potencjalnie bardzo ciekawych zestawień na przyszły rok. Wymienię kilka z nich, które osobiście zaliczyłbym z różnych powodów do tych najciekawiej się zapowiadających. 

Leon Edwards vs Khamzat Chimaev

Starcie do którego nie udało się dwukrotnie doprowadzić pod koniec ubiegłego roku, a które ma zostać ponownie zestawione w najbliższej przyszłości. Idealny test dla Czeczena, który z przytupem wszedł do organizacji, notując w ciągu dwóch miesięcy trzy dominujące zwycięstwa. Z drugiej strony Edwards, który w oktagonie UFC ostatni raz widziany był w lipcu 2019 roku, ale ma na swoim koncie 8 zwycięstw z rzędu, a ostatnią porażkę zaliczył przeszło 5 lat temu, z rąk obecnego mistrza Kamaru Usmana. Jeśli Borz pokonałby Anglika, to udowodniłby swoją klasę sportową i „smesh everybody” urosło by do realnej rangi. Natomiast jeśli to Edwards okazałby się w tym starciu lepszy, to walka o pas mistrzowski z jego udziałem musiałaby stać się faktem. Jak wielokrotnie podkreślał Dana White - w UFC nikomu nic się nie należy, jednakże zwycięstwo nad tak medialnym zawodnikiem jak Chimaev postawiłoby Anglika w dobrej pozycji do negocjacji. Tak czy siak stylistycznie starcie niezwykle ciekawe. Bardzo dobre zapasy, nokautujący cios i ogromna pewność siebie Chimaeva kontra wszechstronność i doświadczenie w walkach ze ścisłym topem po stronie Anglika z Brimingham. Can’t wait.

Kamaru Usman vs Gilbert Burns

Gdyby jeszcze dwa lata temu ktoś powiedział mi, że Gilbert Burns będzie pretendentem do walki o pas w kategorii półśredniej, kazałbym mu popukać się czymś twardym po czole. Brazylijczyk nie dość, że rywalizował wówczas w 155 funtach, to walczył w kratkę i nie zapowiadał się nawet na kogoś, kto namiesza w wadze lekkiej. Po przejściu do półśredniej, narodziła się w nim bestia, którą widocznie zabijało wcześniej ścinanie dużej ilości kilogramów do limitu lekkiej, wszak Burns jest ogromny i na co dzień bliżej mu do limitu kategorii półciężkiej, niż nawet wagi średniej. Ostatnie zwycięstwa w imponującym stylu nad legendami jak Demian Maia czy Tyron Woodley, spowodowały, że Durinho w kolejnej walce zmierzy się ze swoim, byłym już kolegom klubowym Kamaru Usmanem. Starcie to jest o tyle ciekawe, że obaj znają się bardzo dobrze, bowiem przez lata byli swoimi głównymi sparingpartnerami, po drugie styl walk obu zawodników, sprawia, że pojawia się wiele pytań, co do potencjalnego przebiegu tego pojedynku. Czy Kamaru Usman będzie w stanie obalić Burnsa i czy w ogóle będzie próbował, biorąc pod uwagę fenomenalne umiejętności parterowe Brazylijczyka? Z inny wybitnej klasy parterowcem Demianem Maia nie podejmował tej próby i całą walkę toczył w stójce, wybraniając wszystko próby sprowadzenia ze strony rywala. Po czyjej stronie będzie stała przewaga siły fizycznej? Czy Burns będzie w stanie obalić Usmana i czy będzie w ogóle próbował? A co jeśli walka będzie rozgrywać się w stójce? Te wszystkie pytania są tak nurtujące, że na liście nie mogło zabraknąć tego pojedynku.

Stipe Miocic vs Jon Jones

W przypadku tego pojedynku, zestawienie oczywiście czysto hipotetyczne, bowiem Francis Ngannou, czyli najbliższy rywal mistrza królewskiej kategorii może znokautować każdego i to, że ta sztuka nie udała mu się w ich pierwszym starciu, nie oznacza, że tym razem nie ustrzeli mistrza. Faworytem tej walki jest oczywiście Miocic, ale z pewnością czeka go większe wyzwanie, niż w pierwszej walce z Kameruńczykiem. Gdyby Predator znokautował Miocica (bo prawdopodobieństwo scenariusz, w którym wygrywa na punkty, bądź poddaje mistrza jest bliskie zero), to jego walka z Jonesem niosłaby za sobą również ogromne emocje. Jednak biorąc pod uwagę umiejętności czysto techniczne, starcie Jonesa z Miocicem na papierze wydaje się być ciekawsze. Przenosiny byłego dominatora dywizji półciężkiej do królewskiej kategorii elektryzuje cały świat MMA i nie widzę możliwości, by nie znalazło się na liście tych „wymarzonych”. Fight iq, potężne kopnięcia, wyczucie dystansu, nieuchwytność w stójce, fenomenalne zapasy Jonesa, a po drugiej stronie ogromna wytrzymałość, bardzo dobry boks, wcale nie gorsze zapasy i doświadczenie w tej kategorii Miocica. Stipe jeśli to czytasz – proszę nie daj się trafić temu ogromnemu panu i zrób to, co w poprzedniej walce, a zobaczymy możliwie najciekawsze na ten moment starcie w kategorii ciężkiej.