Prywatnie uważam, że Marcin Najman ma takie szanse na zwycięstwo z Mariuszem Pudzianowskim, jak Andrzej Gołota z Tomaszem Adamkiem, czyli tylko teoretyczne. Tych dwóch medialnych gigantów stanie na przeciwko siebie na dwunastej gali organizowanej przez KSW, która odbędzie się 11 grudnia w Warszawie.
Na korzyść "El Testosterona" przemawia to, że ma większe doświadczenie w ringu. Stoczył w sumie 17 walk, z których 13 wygrał, 9 z nich przed czasem. Większość ekspertów twierdzi jednak, że umiejętności bokserskie Marcina są bardzo niewielkie.
Na korzyść "Pudziana" przemawia przemawia szereg czynników.
Po pierwsze jego wielka siła. Walka najprawdopodobniej rozegra się w parterze, gdzie Najman nie będzie miał wielkich szans. Nie sądzę aby Pudzian poszedł na wymianę bokserską, kóra mogła by być dla niego ryzykowna, sprowadzi do parteru swego oponenta już w pierwszych chwilach pojedynku.
Po drugie pracowitość. Jak wytrenowany jest El Testosteron widać było na niedawnej konferencji prasowej. Marcin jest zatłuszczony, wygląda jakby od dawna nie trenował, a tylko siedział przed telewizorem i jadł chipsy. Być może się mylę, byc może jest to zgodne z jego planem, być może robi teraz masę, i stąd brzydkie zatłuszczenie. Myślę jednak, że to efekt zaniedbań treningowych. Mariusz juz w super formie, dobrze wytrenowany, zgubienie paru kilogramów z jego wielkiej masy mięśniowej, co zresztą zapowiada, nie będzie dla niego rzadnym problemem.
Po trzecie predyspozycje. Moim zdaniem Mariusz ma lepsze warunki na zawodnika MMA, nie jest sztywny jak "El Testosteron", jest gibki i lepiej operuje nogami. Oglądając go w Tańcu z gwiazdami, wypadł jako tancerze lepiej niż bokser Krzysztof Włodarczyk.
Czy mam rację, dowiem się 11 grudnia.
Trzeba też pamiętać, że takie duże mięśnie potrzebują dużo tlenu, dlatego też jak Najman wytrzyma pierwszą minutę, a ta pewnie będzie w szybkim tempie, wtedy ma szanse rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść.