Marek Piotrowski, bo o nim mowa urodził się 14 sierpnia 1964 roku. Pochodzi z małej miejscowości Dębe Wielkie w województwie mazowieckim. Najwybitniejszy i najbardziej utytułowany zawodnik w historii polskiego kickboxingu. Jeden z najlepszych kickboxerów świata na przełomie lat 80 i 90. Dziewięciokrotny mistrz świata zawodowców. Jego pseudonim ringowy to „Punisher”.
Karierę zaczynał od karate kyokushin, w tej dyscyplinie stoczył 13 walk, wszystkie wygrywając. Z początkiem 1987 roku rozpoczął uprawiać kickboxing w formule full-contact, w której święcił największe triumfy. Rok później, w 1998 zdecydował się na wyjazd do USA, aby rozpocząć zawodową karierę. Rok po przybyciu do Stanów Zjednoczonych został mistrzem kraju federacji PKC, pokonując na punkty Ricka Roufusa. W tym też roku jeszcze raz pojawił się w ringu. Po pokonaniu legendy światowego kickboxingu Dona „Dragona” Wilsona zunifikował tytuły organizacji ISKA, PKC i FFKA. W sierpniu 1990r. do swojej kolekcji dołożył czwarty pas, tym razem KICK. W 1991r. w Chicago miał miejsce rewanż Piotrowskiego z Roufusem. Polski fighter musiał uznać wyższość rywala, przegrywając przez KO w 2r. W 1992 r. poniósł drugą i ostatnią porażkę w zawodowej karierze. Przegrał z Robem „The Dutchmanem” Kamanem – legendarnym kickboxerem specjalizującym się w formule low kick. Po tej porażce Marek jeszcze 5-krotnie zostawał mistrzem świata organizacji WAKO-PRO, PKC, TBC, ISKA oraz WKA. W grudniu 1995r. w Krakowie stoczył swoją ostatnią walkę w kickboxingu – wygrał z Włochem Tomiazzo. Równolegle ze startami w kickboxingu kontynuował karierę zawodowego boksera ( od 1992 do 1996r). W roku 1997 dostał propozycję walki o mistrzostwo świata w boksie w light heavyweight organizacji IBF z ówczesnym championem Reggie Johnsonem. Niestety ze względów zdrowotnych do walki nie doszło. Tak po latach Marek komentuje tę decyzję: „ Różnie układała się moja współpraca z menedżerem, a jednocześnie trenerem Piotrem Pożyczką. Ale mam do niego wielki szacunek, że nie zgodził się w 1997r. na moją walkę o zawodowe mistrzostwo świata z Amerykaninem Reggie Johnsonem. Już wtedy zdrowie mi szwankowało, a walka na tym poziomie groziła poważnymi konsekwencjami. Byłem jednak ambitny i być może zgodziłbym się na pojedynek. Ale Piotr powiedział mi o propozycji dopiero kilka miesięcy po fakcie. I słusznie. Nie wiadomo, co mogłoby się stać w ringu… Nie ukrywam, ze finansowo propozycja była kusząca – na stole leżało ćwierć miliona dolarów”. W roku 1997 postanowił wycofać się z sportu zawodowego. Po zakończeniu kariery przez 5 lat mieszkał w USA. Do Polski powrócił w 2002r.
W swojej przebogatej karierze otrzymał jeszcze szereg wyróżnień. Amerykański magazyn „Fighter” umieścił go na 2 miejscu w klasyfikacji najlepszych kickboxerów lat 80. W latach 1989 i 1994 został uznany za najlepszego kickboxera roku. W 2006r. otrzymał statuetkę honorowego Stanleya. W 2007r. powstał film dokumentalny „Wojownik” w reżyserii Jacka Bławuta, opisujący karierę Marka Piotrowskiego. Dwa lata później został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za osiągnięcia sportowe, a także pracę społeczną. Do najważniejszych sentencji polskiego wojownika należą: „Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga, pracuj tak jakby wszystko zależało od Ciebie” oraz „Najważniejsza w życiu jest pasja, miłość i oddanie do tego co robisz. Na drugim miejscu są pieniądze , które zapewniają byt tobie i twojej rodzinie. Na trzecim miejscu jest sława wynikająca niejako z dwóch pierwszych. Jest żle, jeśli zmienisz tę kolejność”.
Amerykanie w dowód uznania postawili pomnik „Rocky’emu”, słynnemu bohaterowi ringowemu. Za swoje dokonania ringowe i nie tylko, na taki sam pomnik zasługuje Marek Piotrowski. Człowiek, dzięki któremu polski kickboxing wypłynął na szerokie wody, a polscy fighterzy zaczęli być postrzegani na świecie. Był on zawodnikiem z wielką charyzmą, a także determinacją w osiągnięciu do celu, mimo przeciwności losu. Jakże nie wielu jest takich polskich zawodników, jakim był nasz niezyciężony "Punisher".