Tak jak można było się spodziewać Tomasz Adamek (38-1, 26 KO) dość łatwo rozprawił się z Bobby Gunnem (21-4-1, 18 KO).
Już pierwszy cios w walce, odczepny lewy sierpowy, wstrząsnął pretendentem i zwiastował szybki nokaut. "Góral" nie spieszył się jednak i spokojnie rozbijał rywala swoim firmowym lewym prostym. W drugiej odsłonie obijany Gunn wystrzelił kilka razy lewym sierpowym bitym z całego ciała, ale Tomek albo unikał tych ciosów, albo prawa ręka na czas wracała na swoje miejsce i blokowała te uderzenia.
Blisko osiemnaście miesięcy musiał czekać, ale zemsta była słodka. Brock Lesnar (4-1) obronił tytuł mistrza organizacji UFC w wadze ciężkiej, ale przede wszystkim udanie zrewanżował się Frankowi Mirowi (12-4) za jedyną porażkę w karierze.
Emocji przed walką było mnóstwo, jednak sam pojedynek miał dość jednostronny przebieg. Po około 30. sekundach Mir przestrzelił o centymetry prawym sierpowym, a champion złapał go w pół i powalił na matę. Lewą ręką opanował bark i głowę rywala, a prawą bił z całych sił w parterze. Frank w miarę skutecznie bronił głowę przed ciosamiBrocka, ale ten szybko zareagował i kilkoma morderczymi ciosami w okolice żeber "rozluźnił" gardę przeciwnika. Obaj zostali na dole już do zakończenia pierwszej rundy, którą Mir skończył z podpuchniętą lewą powieką.
Aż dwanaście lat musiał czekać Mark Coleman (16-9) na zwycięstwo pod banderą UFC, a ponad trzy na zwycięstwo w ogóle. 44-letnia dziś legenda MMA dość niespodziewanie rozprawiła się z młodszym o dwanaście lat Stephanem Bonnarem (11-6). Po trzech rundach wszyscy sędziowie wytypowali wygraną Colemana w stosunku 29:28.
Steve Cunningham (22-2, 11 KO) w końcu zapewnił sobie to, o co zabiegał od kilku miesięcy. Pokonując wczoraj w eliminatorze do pasa IBF kategorii junior ciężkiej Wayne'a Braithwaite'a (23-4, 19 KO), Amerykanin wywalczył sobie prawo do rewanżowego starcia z Tomaszem Adamkiem (38-1, 26 KO). Cunningham był bardzo zadowolony ze swojego wczorajszego występu, który był jednocześnie debiutem "USS" pod wodzą Naazima Richardsona.
- Oceniłbym swój występ na siedem i pół w skali do dziesięciu. Dałem się złapać kilka razy uderzeniami, których się spodziewałem, ale nie mogę narzekać. Po raz kolejny udowodniłem, że jestem najlepszym pięściarzem kategorii junior ciężkiej na świecie - powiedział Cunningham.