Marcin Najman w boksie nie osiągnął nic. Co prawda ma dodatni bilans (13-4, 9 KO), ale praktycznie wszyscy jego rywale byli przysłowiowymi "kelnerami". Jeśli już jednak spotykał na swojej drodze kogoś lepszego (Dawid Kostecki i Andrzej Wawrzyk), przegrywał szybko przed czasem. Tylko jeden z pokonanych przez niego pięściarzy miał więcej zwycięstw niż porażek, lecz Doug Phillips, bo o nim mowa, okazał się kolejnym zatłuszczonym "kelnerem". Mimo tego, pan Marcin tak bardzo przekonywał o sile swoich pięści, że część z Polaków naprawdę zaczęła mu wierzyć i zaczęto się zastanawiać, czy Wawrzyk, jeden z największych talentów w polskim boksie, naprawdę da radę?
Wawrzyk dał radę i zdeklasował odważnego podczas konferencji prasowych, a przestraszonego w ringu Najmana. W boksie "El Testosteron" był już spalony.
Wykorzystał więc swoją sporą jak na swoje możliwości sportowe popularność i przekonał właścicieli organizacji KSW, że będzie odpowiednim rywalem dla debiutującego na zasadach MMA Mariusza Pudzianowskiego. Generalnie pierwszy odzew w środowisku był taki, że ta walka nie ma sensu, ponieważ "Pudzian" rozniesie takiego przeciwnika. No może nie w całym środowisku, bo Jerzy Kulej, legendarny i chyba najlepszy w historii polskiego pięściarstwa zawodnik, znów niepotrzebnie marnował swój budowany latami wizerunek opowiadając o potwornej sile ciosów Marcina i o jego ponadprzeciętnych umiejętnościach bokserskich.
Najman znów oczarował wszystkich swoimi wypowiedziami. Był pewny siebie (przynajmniej na konferencjach), przekonywał o wyższości swych technik sztuk walki nad prymitywną siłą "Strongmana" i po raz kolejny spora rzesza kibiców mu uwierzyła. Ludzie zaczęli się zastanawiać, czy Pudzianowski rzeczywiście nie mierzy za wysoko?
Tak jak Wawrzyk pokazał Marcinowi jego miejsce w boksie, tak Pudzianowski uświadomił mojemu bohaterowi jego szanse na scenie MMA. Wszystko trwało mniej niż minutę. Najman w pierwszej chwili był trochę przygaszony, ale doszedł do siebie i już mówi o rewanżu z "Pudzianem". Tylko czy ktoś mu uwierzy raz jeszcze?
Umiejętności Marcina jako fightera nie cenię w ogóle. Nie sprawdził się jako bokser, rynku MMA raczej też nie zwojuje. Mam do niego za to szacunek za dwie rzeczy: po pierwsze naprawdę kocha to co robi, a po drugie jest chyba największym "showmanem" ze wszystkich Polaków zajmujących się sportami walki. W cudowny sposób potrafił przekonać połowę moich rodaków, że jest materiałem na mistrza. Swoją drogą to ciekaw jestem, czy gdyby "El Testosteron" miał stanąć w ringu z jednym z braci Kliczko, to czy również znaleźliby się tacy, którzy by mu uwierzyli? Obawiam się, że tak...
W tym wszystkim martwi mnie tylko jedno - przeciętny Polak nie wie o istnieniu kogoś takiego jak Mahmed Khalidov, Paweł Nastula, Andrzej Wroński, Andrzej Wawrzyk, czy Marek Garmulewicz, większość z nich natomiast kojarzy Marcina Najmana, obiecującego polskiego boksera i zawodnika MMA. Cóż, takie czasy nastały, że nieważne jak jesteś dobry, ważne jakie zrobisz show...
Najman ty lepiej zainwestuj tą zarobiona kasę w jakaś bodę z podrobionymi ciuchami na targu i zniknij ze świata sportów walki, nie masz kibiców po za rodziną, ludzie się z ciebie śmieją i nie chcąc cie oglądać, na Torwarze było słychać dla kogo tam przyszli... kiedyś na ulicy jakiś zwykły kibic sportów walki który coś tam gdzieś trenuje pokarze ci że jesteś chu..a wart..
a prawda jest taka że najman jest dobry na Czecha lub Słowaka którzy boks trenują w weekendy a w tygodniu pracują na zmiany w fabryce..
Na sam dźwięk nazwiska tego nieudacznika łapie wysokie ciśnienie...
co do Kuleja to także dziwie się, że swoim komentarzem, chwali najmana pod względem sportowym...rozumiem że to jego kolega itd. ale ludzie, jak dwukrotny złoty medalista olimpijski może chwalić takie beztalencie, w dodatku długoletnie beztalencie (najman trenuje chyba 8-9 lat) ??????????? tego nie wiem, ale przez to Kulej traci w moich oczach.
mnie tylko dziwi fakt że się o nim tyle mówi, takich jak on jest na pęczki w każdej salce bokserskiej, tylko z ta różnicą że Ci chłopacy wiedzą że do TV z takimi umiejętnościami się nie pcha tylko trzeba dalej trenować...
chce najman walczyć ?!? niech walczy ale sędziego niech nie będzie w ringu, stara dobra walka w klatce, zrozumie że lepiej niech szuka roboty w fabryce a nie w linach, bo tam się nadaje jak słoń do składu z porcelanom..
Tytuł tego newsa "Nieśmiertelny najman" tylko buduje tego nędznego boksera w swoim przekonaniu jaki jest super... tytuł powinien być moim zdaniem nieco inny np: "najman żądny kolejnych porażek" albo "najaman nigdy się niczego nie nauczy"