LASHLEY WCIĄŻ NIEPEWNY RYWALA

Już 30 stycznia Bobby Lashley (4-0) zadebiutuje pod banderą organizacji Strikeforce. Początkowo rywalem tego byłego "wrestlera" miał być Yohan Banks (2-1), ale taką kandydatrurę nie zaakceptowała komisja sportowa stanu Floryda. W jego zastępstwie zaproponowano osobę Jimmy Ambriza (14-12-1). Zielone światło na taki pojedynek dała komisja stanowa, ale kontrakt do tej pory nie został podpisany, a wszystko dlatego, że teraz to z kolei włodarze Strikeforce mają wątpliwości co do umiejętności Ambriza. Tak więc Lashley (na zdjęciu) jest jedyną osobą, która dwa tygodnie przed startem nie zna nazwiska swojego rywala.

Głównym wydarzeniem gali w Miami będzie walka o wakujący pas Strikeforce kategorii półśredniej pomiędzy Nickiem Diazem (20-7) oraz Mariusem Zaromskisem (13-3).

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: Furmi
Data: 18-01-2010 12:19:11 
Tak naprawdę, to nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy nie będzie to np. drugi Brock Lesnar. Z oceną Lashley'a trzeba będzie jednak poczekać do walki z pierwszym wymagającym rywalem. Fizycznie i mentalnie na pewno jest gotów, pytanie tylko, czy umiejętności są wystarczające...
 Autor komentarza: skoromny
Data: 18-01-2010 12:24:03 
racja z nim jak z Pudzianem trochę ciężko zgadnąć co będzie czy się nadaję...
 Autor komentarza: Furmi
Data: 18-01-2010 14:09:32 
Nie do końca się zgadzam. Bardzo lubię i kibicuję Pudzianowskiemu, ale na chwilę obecną jest chyba jednak daleko w tyle za Lashley'em. Ma on za sobą bogatą karierę wrestlera, a oni są wyjątkowo sprawni, o czym najlepiej świadczy moment gdy pięknie i bardzo dynamicznie wszedł w nogi Sappowi.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.