CIĘŻKI SOSZYŃSKI: CO TYLKO ZECHCE UFC

"Największym rozczarowaniem dla mnie jest to, że nie mogliśmy dokończyć tego co zaczęliśmy" - mówi Krzysztof Soszyński (19-9-1) o wygranej na skutek kontuzji ze Stephanem Bonnarem podczas gali UFC 110 - "Byłem na dobrej drodze do zwycięstwa, nieznacznego, ale jednak zwycięstwa. Po zderzeniu głowami było dużo krwi, ale chciałem by nam pozwolili skończyć, ponieważ widziałem już dużo gorsze rozcięcia w przeszłości. Takie rzeczy się zdarzają i są częścią tego sportu. Miejmy tylko nadzieję, że dostaniemy kolejną szansę walki z sobą i sprawdzimy, który z nas jest lepszy" - tak oto komentuje urodzony w Stalowej Woli Krzysztof żądania swojego rywala o unieważnienie pojedynku i dodaje jeszcze:

"Zrobię co tylko zechce UFC. Jeśli wielu ludzi będzie za rewanżem i chętnie go obejrzy, wtedy uważam iż powinniśmy do niego doprowadzić. Jeśli UFC będzie tego chcieć, zróbmy to. Jeżeli nie, będzie mi z tym również dobrze. Miałem świetny obóz, dlatego też byłem świetnie do tej walki przygotowany. W tej chwili ważę blisko 240 funtów. Jedzenie w Australii było świetne, jednak muszę wrócić na salę treningową. Jestem pewien, że już niedługo znów stanę do walki, dlatego muszę w ciągu tygodnia wznowić treningi" - zakończył Polak z kanadyjskim paszportem.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.