KANDYDATKA NA MISS POLSKI BOKSUJE

Monika Zacharzewska, gp24.pl

2010-05-11

Rozmowa ze słupszczanką Sandrą Strugałą, półfinalistką wyborów miss Polski, która zaczęła trenować boks tajski.

- Ile ważysz?
SS: 52 kilogramy, ale trener kazał mi przytyć. Jem po dwa obiady i podwójną kolację. Na treningach na dłonie zakładam najmniejsze rękawice, większe mi spadają.

- Boks tajski to sport dla dziewczyn?
SS: Zdecydowanie nie. To bardzo urazowa konkurencja. Jeśli jakaś dziewczyna chce poważnie trenować ten sport, to może się nawet oszpecić. Powiem prawdę, ja przychodzę na treningi, żeby się wyżyć, zrelaksować, odreagować. Lubię pobić się dla frajdy.

- Nie boisz się siniaków?
SS: Nie, bo jeśli na poważnie walczę na ringu, to tylko z trenerem, to wielki i silny facet, ale ostrożny w stosunku do ćwiczących dziewczyn. To ja mogę go kopać, uderzyć, boksować. Do tej pory miałam kilka siniaków, ale na szczęście niegroźnych.

- Dwa lata temu doszłaś do półfinałów w wyborach miss Polski, już wtedy marzyłaś o ringu?
SS: To, że znalazłam się na treningach to przypadek. W ogóle wcześniej nie trenowałam żadnego sportu. Gdy byłam dziewczynką, chodziłam z siostrą na judo, ale wtedy po kilku treningach byłam tak poobijana i przestraszona, że zrezygnowałam. Nigdy nie byłam skora do bójek.