Już za niewiele ponad 24 godziny poznamy odpowiedź, ile wart w świecie MMA jest Mariusz Pudzianowski. Pojedynek z byłym mistrzem UFC wagi ciężkiej Timem Sylvią z pewnością wywrze ogromny wpływ na dalszą karierę Pudziana w mieszanych sportach walki. Czy popularny 'Pudzian' ma szansę na zaistnienie w największej organizacji MMA?
Wielu zastanawia się na ile stać Pudziana? A ja zastanawiam się czy Tim Sylvia poważnie potraktował swojego przeciwnika. Wiadomo: Pudzian nigdy nie walczył w MMA, jego walka z Najmanem była co najmniej śmieszna, a pojedynek z Kawaguchim wył pokazem raczej braku kompetencji. Czy tak myśli Tim? Zobaczymy, ile wniesie na wagę do kolejnego pojedynku. Jeśli będzie grubo ponad 300 funtów, szanse Pudziana drastycznie wzrosną.
„10 metrów piekła”
„W wywiadach pytano się mnie, dlaczego nie znalazłem sobie za rywala kogoś, kto wytrzymuje bez padania ze zmęczenia przez dłużej niż 45 sekund. Nie wiedziałem co odpowiedzieć” – mówił z lekką dozą ironii o swoim rywalu, siedzącym obok na środowej konferencji prasowej w Worcester, Mariuszu Pudzianowskim były dwukrotny mistrz świata UFC, Tim Sylvia. „Szkoda, że on to mówił przede mną, nie zdążyłem z ripostą. Zaraz bym mu powiedział, że 45 sekund to dla niego i tak zbyt dużo, bo jego walka z Ray’em Mercerem trwała niecałe 10 sekund” – odpowiadał Mariusz Pudzianowski, przypominając potyczkę Sylvii z byłym bokserskim mistrzem świata.
Do rywalizacji o pas MMA Challengers w kategorii ciężkiej przystąpi czterech zawodników MMA: Mateusz Teodorczuk (SCC Katowice), Maciej Browarski (AKS Chorzów), Przemysław Waliduda (Lutadores Opole) oraz Ireneusz Cholewa (AFC Częstochowa).
MMA CHALLENGERS - WIĘCEJ INFORMACJI >>
Oprócz walk ciężkich zawodników, odbędzie się również czteroosobowy turniej w kategorii 73kg. Zwycięzca kategorii lekkiej poza nagrodą finansową zostanie pretendentem do pasa w tej kategorii, w której aktualnym posiadaczem jest utytułowany, młody zawodnik z Tychów - Marcin Held.
Już tylko godziny dzielą nas od trzeciego występu Mariusza Pudzianowskiego (2-0) na arenach MMA. Tym razem jednak to Polak stoi teoretycznie na straconej pozycji, bo niemal wszyscy specjaliści upatrują Tima Sylvię (25-6) w roli faworyta. Pewny swego jest również sam Amerykanin, który dwa tygodnie temu obchodził 34. urodziny. Sylvia ma na koncie tyle tytułów mistrza najpoważniejszej organizacji UFC, co "Pudzian" walk i jak twierdzi, właśnie doświadczenie stawia go w roli faworyta.
- On chyba wierzy, że jest lepszy niż jest w rzeczywistości. Wielu jest takich ludzi jak on, którzy oglądają sport w telewizji i mówią sobie "Jestem twardzielem, mogę to zrobić". W jego przypadku pewnie wyglądało to tak: "Jestem najsilniejszym człowiekiem świata. Mogę ich pobić". Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ciężka i trudna jest ta dyscyplina. Wszystko się zmienia dopiero kiedy zostają trafieni - przekonuje dwumetrowy kolos, ważący ostatnio w granicach 135 kilogramów.
Tim w ogóle nie bierze pod uwagę porażki i chce udowodnić ludziom, że Mariusz nie ma póki co czego szukać w MMA - Wszystkim tym, którzy mają go za objawienie MMA chcę pokazać w piątek jego prawdziwą wartość. Chcę by po naszej walce powiedzieli "Wow, to jednak nie ten sam poziom co Sylvia". Jedynym dobrym przypadkiem przejścia takiego wielkoluda do MMA jest Brock Lesnar, ale on był wcześniej doskonałym zapaśnikiem. Pudzianowski natomiast nie jest zapaśnikiem i nie wie jak kontrolować swojego rywala. To po prostu duży, bardzo silny koleś, który nie wie jak to wykorzystać i zrobić z tej siły użytek. Mam przewagę w "stójce", jestem lepszy w parterze, tak więc jestem w stu procentach przekonany o swoim zwycięstwie. Dzięki tej walce chcę powrócić do czołówki i pokonać jeszcze kilku liczących się zawodników - zakończył Sylvia.

Mariusz nie wdaje się w takie potyczki słowne i jak twierdzi, nie robią one na nim żadnego wrażenia. Wszystko jak zwykle zweryfikuje ring, choć w tym wypadku "klatka", bo w niej właśnie będą rywalizować Sylvia z Pudzianowskim. Polscy kibice będą mogli obejrzeć na żywo galę w Worcester w stanie Massachusetts za pośrednictwem Polsatu i Polsatu Sport. Początek transmisji w nocy z piątku na sobotę od godziny 2:15.
Wreszcie doczekaliśmy się wielkiego ogłoszenia o Dream. Sasahara poinformował nas, o oficjalnej dacie gali Dream 15, która odbędzie się 10 lipca w Saitamie. Wcześniej powiedział, że na Dream 14 wystąpi mistrz Open Weight Minowaman, który zmierzy się z jeszcze nie znanym rywalem. Kogo zobaczymy na kolejnej gali organizacji? Przede wszystkim dwóch czołowych lekkich Japonii: 'Obrońca honoru japońskiego MMA' Shinyę Aokiego oraz świetnego zapaśnika Tatsuyę Kawajiriego. Z Holandii przylecą fenomenalni strikerzy: zjawiskowy Gegard Mousasi, mały Tyson Melvin Manhoef oraz mistrz Strikeforce w wadze ciężkiej Alistair Overeem. Ponadto na gali odbędą się półfinały turnieju wagi półciężkiej Dream, a zwycięzcy spotkają się jesienią w walce o pas.
Poniżej prezentujemy miejsca Polskich zawodników MMA, w najnowszym zestawieniu portalu Fight Matrix.
ZOBACZ RANKING POLAKÓW EG FIGHT MATRIX >>
W rankingu FM sklasyfikowano kilkunastu Polaków m.in Mamheda Khalindova (20-4-2), który w śród Polaków zajmuję najwyższą 12 lokatę, oraz Mariusza Pudzianowskiego (2-0), najpopularniejszego zawodnika MMA w Polsce, który po dwóch wygranych pojedynkach zajmuję 131 lokatę.
16 czerwca na fińskiej gali „Fight Festival goes Kaisaniemi” dojdzie do arcy interesującego pojedynku w wadze lekkiej. Naprzeciw siebie stanie dwóch najlepszych lekkich, z Polski i Finlandii. Biało-czerwonych reprezentować będzie triumfator turnieju KSW Extra, multimedalista karate full contact i zawodnik KSW Team Maciej Górski. Rywalem popularnego „Highlandera” będzie zaś siódmy zawodnik w europejskich rankingach Niko Puhakka, a pojedynek odbędzie na dystansie trzech, pięciominutowych rund w limicie wagowym do siedemdziesięciu dwóch kilogramów.
Fin, z którym za niespełna miesiąc przyjdzie się zmierzyć Górskiemu to bardzo doświadczony fighter. Głównie walczył w Finlandii, lecz od 2008 roku występuje również na imprezach organizowanych przez rosyjską federację M-1. Puhakka w formule MMA stoczył do tej pory dwadzieścia siedem pojedynków. Zwyciężał w siedemnastu, a w dziesięciu musiał uznać wyższość przeciwników.
Pojedynek z Finem będzie drugim zagranicznym wojażem „Highlandera” w tym roku. W marcu wystąpił na słoweńskiej gali WFC, gdzie przez jednogłośną decyzję pokonał solidnego Włocha Ivana Mussardo. Liczymy, że również i tym razem zaprezentuje się z dobrej strony, zrobi dobrą walkę i wróci w roli triumfatora!