Ten człowiek to chodzący,niedokończony scenariusz. Takie postacie spotykałem dotychczas tylko na kinowym ekranie. Rozmawiając z nim poczułem się mały ale szczęśliwy że istnieje jeszcze „człowieczeństwo”.
Faldir Chahbari, ten 30 letni zawodnik, ma na swym koncie imponujący rekord 76-11-4. Walczył już chyba z wszystkimi liczącymi się zawodnikami K1. Widzowie, którym dane było oglądać pojedynki z jego udziałem, znają definicję słów piękno i precyzja. Jego droga do ringu hipnotyzuje, jest pełna godności i szacunku do krwi, która w nim płynie. Ja, wśród całego zgiełku przygotowań do BOTE II jestem wdzięczny za przeprowadzenie tego wywiadu.
Zapraszamy na wywiad z Igorem Kołacinem, człowiekiem legendą polskich sztuk walki. Rozmowa odbyła się kilka dni po KSW 13. Igor w rozmowie z nami opowiedział o karierze Mariusza Pudzianowskiego i jego wrześniowej walce z Pawłem Nastulą oraz o realiach polskiej sceny MMA.
- To jest nie do opisania. Bardzo chciałem się bić w klatce i na takich zasadach, które umożliwiają bicie łokciami. Byłem mile zaskoczony, gdy znalazłem się na ostatniej drodze do klatki i zobaczyłem tysiące Polaków. Dostałem wtedy takiego kopa, że nie mogłem przegrać - tak oto Łukasz "Juras" Jurkowski (15-9) wspomina swój piątkowy, bardzo udany występ podczas gali "Sylvia vs Pudzianowski", kiedy to właśnie ciosami z łokcia wykończył Koreańczyka Ho jin Kima (7-7).
Jak mówił dziś sam zawodnik, ta wygrana otwiera przed nim kilka furtek - Walka była efektowna, a kibice w USA kochają nokauty. Organizacja Moosin planuje teraz zrobić galę w Chicago i już dostałem propozycję wystąpienia na niej. Niedługo siadamy też z KSW do rozmów, a na lipiec zostaliśmy zaproszenie na galę w Korei - tłumaczy sytuację Łukasz, którego sukces niestety przeszedł trochę bez echa przy porażce Mariusza Pudzianowskiego. A szkoda, bo "Juras" to jeden z popularyzatorów MMA w Polsce, a zwycięstwo było naprawdę efektowne.
Finałowe starcie turniejowe, pomiędzy Freddym Kemayo i Sebastianem Ciobanu.
Krytykowany dzień przed walką z "Pudzianem" za 305 funtów na wadze, a chwalony już po niej Tim Sylvia (26-6) tłumaczy, że blisko 140 kilogramów było czymś zamierzonym - Taki mieliśmy zamysł przed pojedynkiem. Chciałem po prostu być tak duży jak on. W trakcie obozu miałem dziesięć kilogramów mniej, ale gdy zobaczyłem jego 300 funtów podczas konferencji promującej naszą potyczkę, znów zacząłem jeść pięć razy dziennie - zdradza były dwukrotny mistrz organizacji UFC.
Jak twierdzi Sylvia, przebieg walki był prosty do przewidzenia - Najważniejsze było to, żebym był ostrożny w pierwszych dwóch minutach. On nie ma wystarczającego zasięgu ramion, a przy jego budowie ciała nie musiałem się obawiać ciosów z ręki. Wiedzieliśmy doskonale, że Pudzianowski będzie kopał, próbował obalić mnie i sprowadzić do parteru. Na początku kopał bardzo mocno, ale nie tak jak powinien i nie tam gdzie powinien. Najpierw kopnął w łydkę, potem pod kolano, a za trzecim razem zdążyłem już to zablokować - zakończył Sylvia, który nie ukrywa, iż chce powrócić na przełomie lipca i sierpnia do wymaganego limitu 265. funtów, bo jak twierdzi, bardzo mu zależy na występach pod banderą organizacji Strikeforce.
Zapraszamy do oglądnięcia materiału z przygotowań Joanny Paprockiej, która już w sobotę zadebiutuje w formule K-1 na gali Angels of Fire VII.
Po uduszeniu Anthony Johnsona (UFC 106) i punktowym zwycięstwie nad Paulem Daley'em UFC 113), Josh Koscheck (15-4) w końcu ma dostać upragniony rewanż z Georgesem St. Pierrem (20-2) za porażkę sprzed trzech lat. Do ich drugiego pojedynku dojdzie pod koniec roku, najprawdopodobniej w trakcie gali UFC 120. Koscheck (na zdjęciu) upatruje swych szans w stójce, gdzie, jak twierdzi, ma przewagę.
- To będzie właśnie ten moment, kiedy zdobędę tytuł. Jestem już bardzo blisko. Muszę być skoncentrowany, trenować i wyjść by wygrać. Chciałbym, by do tej walki doszło w Pittsburgu, bo pochodzę z niedalekiej okolicy i byłoby wyśmienicie mieć za sobą wsparcie kibiców. Gdziekolwiek by jednak do tego pojedynku nie doszło, ja i St. Pierre stworzymy wielkie widowisko. Nich Georges lepiej popracuje nad swoją siłą, ponieważ chcę cię znokautować. Znokautuję cię - odgraża się Koscheck. Przy okazji warto przypomnieć informację sprzed kilku dni, że mistrz wagi średniej zaczął współpracę z legendarnym trenerem boksu, sławnym Freddie Roachem.
Evgeni Kogan, dyrektor operacyjny M1 Global zaprzeczył jakoby zespół Fedora Emelianenko (31-1) odrzuciła ofertę walki z mistrzem organizacji Strikeforce, Alistairem Overeemem (33-11) - Chciałbym, aby on pokazał, w którym momencie to zrobiliśmy. Chciałbym to usłyszeć od niego.
Kogan stwierdził, iż Fedor jest obecnie skoncentrowany tylko na zbliżającym się pojedynku z Fabricio Werdumem (13-4-1) i gali "Strikeforce / M-1 Global - Fedor vs. Werdum" - On za nic nie wybiega myślami poza walkę z Werdumem i nie lekceważy go. Fedor ocenia go jako groźnego rywala. Jeżeli wygra 26 czerwca, wówczas jesteśmy otwarci na pojedynek z Alistairem Overeemem - zapewnia Kogan.
Zapaśnicy Śląska Wrocław zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji klubowej mistrzostw Polski w stylu klasycznym, które odbyły się w Żarach. Na drugiej pozycji uplasował się Olimpijczyk Radom, a na trzecim AKS Piotrków Trybunalski. Startowało 121 zawodników. Jedynym niezadowolonym zawodnikiem Śląska jest młody i perspektywiczny Damian Janikowski, który w finale kategorii do 84. kilogramów musiał uznać wyższość doświadczonego Michała Jaworskiego i zadowolić się "tylko" srebrem. Na zdjęciu Jaworski i Janikowski na podium.