KLASZTOR SHAOLIN - CZ. 1

BODHIDHARMA Legendarny protoplasta Shaolin kung fu. Znany również jako Daruma lub Ta Mo. Wychowywany przez bramińską rodzinę, gdzieś w północnych Indiach. Do Chin przybył około roku 520, za panowania cesarza Wu (to tak na wypadek, gdyby ktoś znał tych wszystkich chińskich cesarzy i tworzone przez nich dynastie;) Sam jeden przebył Himalaje. I po co to wszystko? Jako Dwudziesty Ósmy Budda czuł się w obowiązku szerzyć buddyzm również tu, w Chinach. Wstąpił do klasztoru Shaolin. Tu przez dziewięć miesięcy medytował wpatrując się w pustą ścianę.

Tak w skrócie powstał buddyzm chan. Trochę o nim:

Jest to forma buddyzmu zmodyfikowana przez Bodhidharmę. Wszelką wiedzę czerpie z doświadczeń. Jednym ze środków na jej pozyskanie są tzw. koany- pytania zagadki, z którymi tak często spotykamy się w wszelkiego rodzaju filmach i serialach o tematyce choć trochę orientalnej. Taką zagadką mistrz wspomaga proces rozwoju umysłowego swego ucznia. Na pierwszy rzut oka taki koan wydaje się alogiczny, a nawet bezsensowny. Odpowiedź musi znaleźć uczeń samodzielnie. Nie można się jej nauczyć na pamięć, gdyż takie podejście nie prowadzi do rozwijania Ducha.

W Buddyzmie Chan ważną rolę odgrywa też medytacja. Japońską odmianą tej religii jest, bardziej popularny w Polsce, buddyzm Zen.

O Bodhidarmie masa jest legend w stylu: "medytując zostawił swój cień na skale", etc. Chcecie wierzcie, nie chcecie – też dobrze. Ja wszystkich przytaczać nie będę, bo to będzie za długo trwało a objętość tego artykułu jest z góry określona. Ważnie, że zostawił po sobie nową formę praktyk w klasztorze. Mianowicie, widząc mizernych, śpiących, a nie medytujących mnichów, postanowił ożywić troszkę atmosferę. Nauczył braciszków Yi-Gin-Ching - opracowanych przez siebie ćwiczeń ruchowo-oddechowych. I tak właśnie rozpoczęła się "droga do doskonałości" .

Oczywiście, już dawno, dawno temu, za Żółtą Rzeką Chińczycy naśladowali dzikie zwierzęta. Chcieli w ten sposób uporządkować ciało i umysł. To jest chyba właściwe źródło całego kung-fu. Był sobie nawet jeden lekarz, Hua To mu było, uporządkował on te ruchy tworząc wuqinxi, po polsku "Zabawy Pięciu Zwierząt". Każde zwierzę to element świata, a jednocześnie ciała ludzkiego. Początkowo były to: tygrys, małpa, jeleń, niedźwiedź, ptak i wąż. Obecnie mówi się o: tygrysie, którego naśladując wzmacniasz mięśnie, żurawiu, którego naśladując wydłużasz ścięgna (a pamiętaj, że Chińczycy zwykli mawiać "długie ścięgna to długie życie") i zwiększasz ruchliwość stawów; wężu, którego naśladując zwiększasz przepływ życiodajnej energii chi; lamparcie, którego naśladując poprawiasz szybkość i koordynację i smoku, którego naśladując umacniasz Ducha. Mimo niewątpliwych zasług Hua To to jednak Bodhidharmie przypadła rola "'mistrza ceremonii', który znalazł się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu by dać początkowy impuls do rozwoju sztuki" (to cytat z Funakoshiego, co prawda odnosił się do czego innego, ale i tu pasuje). Pozostawił po sobie nie tylko Yi-Gin-Ching. Była jeszcze druga księga - Shi Sui Ching. W odróżnieniu od pierwszej, która nauczała metod wzmocnienia kondycji fizycznej, druga zajmowała się duchem i jego kultywacją. Zabawne jest to, że treść tej drugiej, w ciągu pokoleń, zaginęła, i to prawdopodobnie dlatego, że niewielu ludzi było w stanie żyć zgodnie z jej zasadami. Czyżby ciało było łatwiej kształtować niż ducha?

Świątynia Shaolin powstała w 495 r. skutkiem tego, że panująca wówczas Północna Dynastia Wei popierała buddyzm i patronowała nowopowstającym świątyniom. Pod koniec IV w. do władzy doszła dynastia Sui (właściwie to dynastii tej zawdzięczamy zjednoczenie Chin, po trwającym od 220 r. rozbiciu). Pierwszy jej cesarz nadał klasztorowi 700 hektarów ziemi Jej głównym celem było tłumaczenie tekstów buddyjskich. Pierwszym przeorem był Batuo. Mnisi jak na mnichów przystało również sporo medytowali i odprawiali modły. Nikomu jeszcze wtedy nie przyszło do głowy, że można to połączyć z doskonaleniem się w jakichkolwiek sztukach walki. Na taki pomysł wpadł dopiero Daruma.

Pierwsze wzmianki o "walczących mnichach” pochodzą z VII w. kiedy to trzynastu mnichów pomogło cesarzowi Gaozu (dynastia Tang). A było to tak: Niejaki Wang Shi Chong- generał walczący z już wcześniej wymienionym Gaozu - porwał Li Shimina, cesarskiego syna. Mnisi jednoznacznie opowiedzieli się po stronie cesarza. Postanowili więc uwolnić Li Shimina. Trzynastu z nich wdarło się do obozu buntownika. Nie dość, że uratowali księcia to jeszcze porwali siostrzeńca generała. Już w czasie ucieczki przyszła im z pomocą jazda cesarska. Niewielu z tych, którzy stali przy buntowniku ocalało z rąk cesarskiej armii. W roku 626 Li Shimin jako Taizong zasiadł na chińskim tronie. Co prawda odbyło się to niezbyt legalnie, bo Li Shimin musiał najpierw zabić swojego brata, którego ojciec wyznaczył na następcę, a potem siłą zmusił Gaozu do abdykacji, ale nie można mu zarzucić, że zapomniał o "braciszkach". Nadał mnichom 300 hektarów ziemi i kilka przywilejów, m.in. zezwolił im na spożywanie mięsa i alkoholu, szkolenie mnichów-wojowników, oraz noszenie szat w kolorze złotym, który do tamtej pory był zarezerwowany wyłącznie dla cesarza. To właśnie alkoholowi zawdzięczamy jeden ze stylów- "styl pijanego mnicha".

Pacyfistyczna ideologia mnichów shaolińskich nie zawsze i nie do końca dała się zastosować w praktyce. Nierzadko braciszkowie stawali do walki. Przecież klasztor był już potężnym majątkiem ziemskim, którego należało bronić przed rabusiami. W owych czasach pełno też było typowych bandytów, którzy napadali na Bogu ducha winnych podróżnych. Do tego doszli jeszcze Mandżurowie, którzy w 1127 r. podbili Chiny Północne. "Młody Las" nie dość, że odrzucał samą myśl współpracy z zaborcą, to starał się jeszcze zorganizować różnego rodzaju powstania. Najeźdźca nie dał sobie dmuchać w kaszę i przy użyciu armii spacyfikował buntowników. Klasztor został spalony i tylko nielicznym udało się ujść cało z pogromu. Ci, którzy przeżyli błąkali się po kraju i poza jego granicami "roznosząc" jednocześnie buddyzm i kung-fu. Udało im się w końcu zbudować klasztor Shaolin w jednej z południowych prowincji - Fujian.

W 1368r dynastia Ming przyniosła wyzwolenie spod władzy zaborców. Ale nie był to najlepszy okres w dziejach Chin. Ogólnie Mingowie starali się w rękach cesarza scentralizować władzę i przejąć kontrolę nad wszystkimi dziedzinami życia w cesarstwie. M.in. usiłowali ograniczyć handel morski do kilku tylko portów, co w rezultacie rozwinęło przemyt i przybrzeżne piractwo. Miasta i wsie na wschodnim wybrzeżu często padały ofiarą japońskich piratów. Mnisi, którzy za dynastii Ming uważani byli za przedstawicieli sprawiedliwości, nie pozostawili sprawy bez odpowiedzi. Gdzieś w połowie XVI w. przystąpili do walki z piratami w sąsiadującej z Fujian prowincji Zhejiang. Mnisi walczyli wytrwale i z właściwą sobie zawziętością, z klasztoru wychodziło kilka ekspedycji, których zadaniem była obrona ciemiężonej ludności. Wielu braciszków poległo, wielu dokonało rzeczy nieprawdopodobnych. Dwór cesarski, aby odwdzięczyć się i upamiętnić te walki nakazał wybrukowanie płytami kamiennymi placu przed wejściem do klasztoru i ustawienie kamiennych lwów przed główną bramą świątyni.
 

Ciąg dalszy nastąpi...

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: Czepi
Data: 04-07-2010 13:34:26 
Małe sprostowanie:
Bodhidharma medytował przez dziewięć lat wpatrując się w pustą ścianę.
 Autor komentarza: Anduina
Data: 04-07-2010 13:45:10 
No skoro tak mówisz:)
 Autor komentarza: omus79
Data: 05-07-2010 21:43:24 
bardzo fajnie napisane. pozdr
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.