Pierwsza walka – Muay Thai
Piotr Lepich (Polska) pokonał Vladislava Dziamidau (Białoruś) jednogłośną decyzją.
Miałam spore nadzieje związane z tą walką, niestety trochę się zawiodłam. Głównie dlatego, że zawsze bardziej podobały mi się zasady tajskiego bosku niż zasady K-1. A ta walka wyglądała bardzo podobnie do walk, które po niej nastąpiły. Mówcie co chcecie, ale Muay Thai to nie to samo co kick boxing z kolanami.








Druga walka – półfinał K-1 Rules w wadze do 75 kg
Paweł Obozny (Polska) pokonał Mykolasa Serdiukasa (Litwa) jednogłośną decyzją.
Mykolas zaczął dynamicznie i z życiem, ale już w połowie pierwszej rundy to życie z niego zeszło. Wtedy Paweł przejął pałeczkę i od tej chwili dominował nieprzerwanie, do końca.
W tym momencie następuje z mojej strony ukłon w kierunku Pawła – dziękuję za pokazanie bardziej beztroskiego oblicza sztuk i sportów walki. Paweł zachowywał się tak jakby wyszedł na ring po to, żeby się dobrze bawić, a nie żeby kogoś zabić. Miał czas, żeby się uśmiechnąć do publiczności. Jest to podejście, które niesamowicie mi się podoba. Za to samo podejście sto lat temu kochałam się w Sakurabie – „bo fantazja.”









Trzecia walka – półfinał K-1 Rules w wadze do 75 kg
Stanislav Zanevskiy (Białoruś) pokonał Bartosza Ożarka (Polska) decyzją.
Tutaj komentować nie mogę. Bo byłabym nieobiektywna. Całą walkę trzymałam kciuki za Bartka. Najwidoczniej za słabo.









Czwarta walka - półfinał K-1 Rules w wadze do 95 kg
Przemysław Lis pokonał Mihaila Bureshkina decyzją.
Całkiem ładna i dynamiczna walka. Przynajmniej przez pierwsze dwie rundy. Przemek przedstawił dość obszernie swój repertuar kopnięć poza standardowym low kickiem były obrotówki, były opadające. Dopiero trzecia runda straciła na dynamice. Widać było, że chłopaki się zmęczyli. Próbowali coś jeszcze robić. Najwyraźniej wiedzieli, że pierwsze dwie rundy były dość wyrównane, więc żaden nie mógł mieć pewności co do decyzji sędziów. Niestety akcje z trzeciej rundy były już krótkie, niedokończone, takie trochę spod znaku a-nóż-widelec-wejdzie-ale-lepiej-niech-ta-runda-się-już-skończy.









Na zdjęciu poniżej - trener Przemka, Bartosz Jezierski, obserwuje walkę i udziela rad, chociaż pewnie powinien się już sam przygotowywać do swojej walki.


Na dzisiaj to tyle. Na zdjęcia z drugiej walki półfinałowej, MMA, low-kick kobiet oraz na finały będziecie musieli poczekać do jutra.