Piąta walka - półfinał K-1 Rules w wadze do 95 kg
Izuagbe Ugonoh (Polska) pokonał Yurii Gorbenkę (Ukraina) przez KO.
Izu pokazał kolejny raz, że wie co robi wychodząc na ring. Najwidoczniej rozegrał walkę na luzie, bo po walce nie wyglądał nawet na zmęczonego. Yurii natomiast wyglądał wręcz przeciwnie.






Szósta walka – MMA
Marcin Mencel pokonał Bartosza Jezierskiego trójkątem.
Wbrew temu, co myśleli niektórzy ludzie kulturalni inaczej (a nawet inteligentni inaczej – o czym zaraz opowiem) walka była ciekawa. Zawodnicy szybko zeszli do parteru, a tam pokazali kilka technik z brazylijskiego ju-jitsu. Pokazywał głównie Marcin Mencel – zaczął od dźwigni na kostkę, potem próbował wyciągać balachę. Bartek jednak bronił się dzielnie i doszło do krótkiego przestoju. Sędzia zdecydował wznowić walkę w stójce (pewnie wziął również pod uwagę głosy z publiczności, a których już wspomniałam, a jeszcze opowiem). Zawodnicy jednak szybko wrócili do parteru. A tam powtórka z rozrywki, czyli kolejna próba balachy ze strony Marcina. Balacha się nie udała, ale zaraz za nią poszedł trójkąt i Bartek zdecydował się odklepać.
A teraz kilka słów na temat wspomnianej wyżej publiczności. Ja rozumiem, że była to jedyna na tej gali walka z elementami chwytanymi. Rozumiem, że nie każdy musi rozumieć co tam się dzieje. Ale bez przesady. Teksty w stylu „Ale dlaczego oni się nie biją?” wypowiedziane z głupim uśmieszkiem na twarzy są naprawdę nie na miejscu. Aż się chciało odpowiedzieć „A dlaczego ty jesteś idiotą?” Organizatorzy nie przygotowali się najwidoczniej na taką okoliczność, bo nie zrobili wiele żeby naprostować sytuację. Tłumaczenia prowadzącego były mgliste i spóźnione. Polegały głównie na stwierdzeniu, że „oj bo to taka walka pokazowa i zawodnicy nie pokazują wszystkiego na co ich stać.” G.... prawda. Zawodnicy pokazali na co ich stać i wcale nie była to nudna walka. Trzeba tylko wiedzieć o co chodzi w MMA. Na szczęście, większa część publiczności wiedziała co się dzieje, i w ramach protestu przeciw głupocie jednostek zaczęła po prostu nagradzać brawami udane akcje zawodników.











Siódma walka – O zawodowe mistrzostwo Polski w Low Kicku Kobiet w wadze do 65 kg.
Kamila Bałanda pokonała Barbarę Sewerynik przez TKO.
Kamila Bałanda pokazała to, czego większość zawodników nie pokazuje. Wykorzystała każdą nadarzającą się okazję, każdy moment rozkojarzenia przeciwniczki, każde jej odwrócenie się, każde zamieszanie. Atakowała właśnie w takich momentach. W czasie walki okazało się również, że Barbara ma problem z piszczelem. I to też Kamila wykorzystała. Sędzia dał Barbarze dwie szanse na uporanie się z bólem, przy trzecim liczeniu – zakończył walkę.











Ósma walka – finał K-1 Rules w wadze do 75 kg
Paweł Obozny (Polska) pokonał Stanislava Zanevskiego (Białoruś) przez TKO.
Paweł jeszcze raz pokazał „wesołą twarz” sportów walki. Najwidoczniej dobrze się bawił, tam na ringu. Miał nawet czas, żeby na migi zasugerować publiczności, że powinna trochę pohałasować. Walkę wygrał podobnie jak Kamila, tj. piszczel Stanislava nie nadawał się do dalszej walki. Po drugim liczeniu z tego samego powodu, sędzia zdecydował zakończyć walkę.









Dziewiąta walka – Ostatnia - finał K-1 Rules w wadze do 95 kg
Izuagbe Ugonoh pokonał Przemysława Lisa przez KO.
Tym razem Przemkowi nie pomogły „szalone” kopnięcia. Izu wygrał bezsprzecznie knockoutem po serii low-kicków.

















Na koniec dwa zdjęcia grupowe.


A z Izu robi sie coraz konkretniejszy fighter. Polskie K1 bedzie miec z niego pocieche !!!
A Izu stanowczo pokazał się na tej gali z dobrej strony:)