James Toney, jeden z najwybitniejszych bokserów ostatnich dwudziestu lat, wniósł na skalę 237 funtów (107,5 kilograma) przed dzisiejszym debiutem w roli zawodnika MMA. Jego rywal, równie znany Randy Couture (18-10), ważył 220 funtów, czyli 99,8 kilograma.
W głównej walce wieczoru zmierzą się Frankie Edgar (12-1) oraz BJ Penn (15-6-1) o tytuł dywizji lekkiej. Obaj wojownicy ważyli tyle samo - 154 funty. Przypomnijmy, że w połowie kwietnia Edgar odebrał Pennowi pas mistrza po doś
ć kontrowersyjnej decyzji sędziów. Teraz przyszedł czas na rewanż.
- Jestem gotowy na tę walkę. W Poslce pojawię się najprawdopodobniej tydzień przed galą. Pudzianowski niczym mnie nie zaskoczy, a oglądałem wszystke jego walki. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest naprawdę silny, ale zarazem wiem też, iż ma słabe umiejętności bokserskei i właśnie to chcę wykorzystać. To ja wygram walkę - zapowiada Eric Esch (12-7-1), znany bardziej jako Butterbean, który podczas gali KSW 14 sprawdzi swe umiejętności z naszym Mariuszem Pudzianowskim (2-1).
Po oficjalnym ważeniu James Toney oraz Randy Couture (18-10) stanęli twarzą w twarz i pozowali wspólnie do zdjęć. Skazany na pożarcie przez niemal wszystkich specjalistów, były mistrz świata w boksie zawodowym kategorii średniej, super średniej oraz junior ciężkiej, cały czas wierzy jednak w siebie bardzo mocno. Po ważeniu stwierdził nawet, iż w oczach Couture'a ujrzał strach i przerażenie.
- Widziałem strach w jego oczach. Jego fani się nim zachwycali jaki jest twardy, lecz ja widziałem co innego. On w życiu nie widział jeszcze kogoś takiego jak ja. Jeśli zamierza podjąć ze mną otwartą wymianę, znokautuję tego sku... - powiedział ekscentryczny pięściarz, odnosząc się również do panującego na tronie organizacji UFC wagi ciężkiej Brocka Lesnara, który przecież odebrał tytuł właśnie Randy'emu - Powiem wam coś, Lesnar nie ma w ogóle serca do walki. Każdy widział to w jego ostatnim występie, gdzie uciekał jak kurczak. On jest mistrzem UFC, a ja mistrzem całej wagi ciężkiej - zakończył James.
Po zwycięstwie nad Andriejem Arlovskim w maju, akcje Antonio Silvy (14-2) znów bardzo wzrosły. Brazylijski olbrzym miał więc nadzieję na spotkanie z panującym mistrzem organizacji Strikeforce wagi ciężkiej, Alistairem Overeemem (33-11). Niestety dla niego, coraz głośniej mówi się o walce Holendra z legendarnym Fedorem Emelianenko (31-2), który po latach rządów w wadze ciężkiej przegrał sensacyjnie z Fabricio Werdumem.
- Mogę walczyć z każdym, kogo postawią naprzeciw mnie. Nigdy nie zobaczycie mnie kalkulującego i wybierającego sobie rywali. Dlatego to smutne, że obecni mistrzowie wybierają sobie tego lub tamtego przeciwnika, co nie świadczy o ich profesjonaliźmie. To jest w końcu mistrz czy nie? Dlaczego tak bardzo Overeem się mnie boi? Zawsze miałem dużo szacunku dla swoich rywali, bez względu na to, jakim rekordem się legitymowali, ale ci faceci mnie naprawdę zawiedli i po prostu nie zasługują na mój szacunek. Jestem gotowy, powiedźcie mi tylko kto następny, a ja się stawię. Dajcie mi kogo chcecie, bo bez względu na to, czy wygram czy przegram, ludzie będą pamiętać, iż przybyłem i dałem z siebie wszystko - powiedział mający w rekordzie również zwycięstwa nad Tomem Eriksonem czy Ricco Rodriguezem Silva.