W drugi dzień mistrzostw Polacy dalej bez medali. Damian Janikowski (na zdjęciu) bardzo dobrze walczył dzisiaj i po 3. wygranych walkach awansował do półfinału. Potem niestety przegrał swoje dwie najważniejsze walki o finał, w trzech rundach z Oriso Marinovem i o brązowy medal z Rosjaninem Alekseyem Mishinem.
Łukasz Banak wygrał swoją pierwszą walkę, kolejną jednak przegrał z Lopezem, który awansował do finału. Dzięki temu nasz zawodnik mógł walczyć w repasażach. Pierwszą swoją walkę wygrał z reprezentantem Chin, drugą niestety przegrał z Czechem Markiem Svecem i nie udało mu się walczyć o brązowy medal.
Dawid Kareciński przegrał swoją pierwszą walkę.
Wypowiedzi Polaków
Damian Janikowski: „Czuje się bardzo zniesmaczony werdyktem sędziów w mojej walce półfinałowej z Bułgarem późniejszym Mistrzem Świata. W trzeciej rundzie decydującej o wejściu do finału atakowałem w parterze i mój przeciwnik ewidentnie uciekał z uchwytu za co powinien zostać ukarany stratą punktu. Mimo protestu trenera sędziowie uznali, ze Bułgar bronił się prawidłowo.
W walce o brązowy medal przegrałem z bardzo utytułowanym Rosjaninem Aleksieyem Mishinem. Podsumowując mój start można być zadowolonym z faktu, że utrzymuje się w światowej czołówce i poprawiłem swoje ósme miejsce z zeszłego roku. W przyszłym roku wierze, ze to ja będę w finale. Zrobię wszystko, aby tak właśnie się stało. Korzystając z okazji dziękuję sztabowi szkoleniowemu za wiarę we mnie i bardzo dobre przygotowanie do zawodów. Dziękuję”
Dawid Kareciński: „Jestem niezadowolony ze swojego debiutu w Mistrzostwa Świata Seniorów ponieważ przegrał już pierwszą walkę z zawodnikiem z Indii. Myślę, że popełniłem parę błędów, które muszę poprawić. Mój przeciwnik był w moim zasięgu o czym świadczyła druga runda walki w której przegrał 6 do 4. Start w tych zawodach był dla mnie dużym doświadczeniem, które w przyszłości na pewno zaprocentuje.”
Klasyfikacja końcowa i wyniki walk Polaków.
Łukasz Banak: „Mój start w Mistrzostwach Świata do końca stał pod dużym znakiem zapytania. W tym roku borykałem się z problemami zdrowotnymi. Na szczęście udało mi się wrócić do pełnej dyspozycji. Zawody rozpocząłem od walki z zawodnikiem z Azerbejdżanu, którą wygrałem w dwóch rundach. Kolejny pojedynek z mistrzem olimpijskim Kubańczykiem Lopezem niestety przegrałem. Mam nadzieję, że już następnym razem uda mi się z nim wygrać bo czułem, że był dzisiaj w moim zasięgu. Następnie po awansie moje przeciwnika do finału, walczyłem w repasażach. Pierwszą walkę wygrałem w dwóch rundach z Chińczykiem. W kolejnej przegrałem z Czechem Markiem Svecem. Niestety w trzeciej rundzie nie udało mi się wykonać akcji w parterze. Swój start uważam nie do końca udany i mam nadzieję, że przyszły sezon będzie już zdecydowanie lepszy i nie będę już miał przerw w treningu spowodowanych kontuzjami.”
Już w najbliższą sobotę, 11 września w hali Civic Center Coliseum w Teksasie, odbędzie sie 13 gala SHARK FIGHTS. Organizatorzy postawili na znane nazwiska doświadczonych fighterów, którzy dostają szansę by przypomnieć fanom o swoim istnieniu. W głównej walce wieczoru weteran UFC, Keith Jardine, po 4 porażkach z rzędu zmierzy się z Trevorem Prangleyem, który w swojej karierze walczył między innymi ze znanym polskim kibicom, obecnym mistrzem Sengoku - Jorge Santiago.
Co-main event to zderzenie "Zabójców".
"The Assassin" czyli znany z walki z Kimbo Slice z finału TUF 10 Houston Alexander, wyjdzie do walki z doświadczonym "The African Assassin" czyli Remeu Thierry Sokoudjou.
Znakomita większość fighterów, którzy wystąpią na sobotniej gali, ma w swoim zawodowym rekordzie ponad 20 walk. Nie dziwi więc obecność na fight card nazwisk takich jak Pete Spratt czy Paul "Semtex" Daley, znanych fanom UFC. Zapowiada się bardzo interesująca gala, i jeśli następne obfitować będa w podobnie ciekawe starcia, Shark FIGHTS może stać się liczącą organizacja na amerykańskim rynku MMA.
W rozwinięciu plakat SHARK FIGHT 13 oraz rozpiska wszystkich walk.