XXIX IMP KENDO - WYNIKI I PODSUMOWANIE

Jacek Lipiński, Informacja własna

2010-11-11

W minioną sobotę odbyły się XXIX Indywidualne Mistrzostwa Polski Kendo, powracające po dwóch latach do Stolicy. W tegorocznej edycji wzięło udział 40 zawodników z całej Polski. Turniej był rozgrywany w forumle indywidualnej, wyłącznie dla zawodników pełnoletnich płci męskiej (dlatego też czasami określany jest jako Mistrzostwa Polski Mężczyzn) posiadających stopień co najmniej 3 kyu (uznany przez PZKendo).

Ostatecznie najwyższe laury wywalczyli:

1. Rafał Jaśtak (Poznań)
2. Mariusz Wial (Olsztyn)
3. Przemysław Szymiec (Katowice) / Bartosz Barylski (Gdynia)

Dodatkowo tradycyjnymi nagrodami kantosho (za ducha walki) uhonorowani zostali Maciej Wroński (Olsztyn) oraz Marcel Bartczak ( Łódź). Więcej w rozwinięciu newsa.

Całość zawodów można określić w najlepszym wypadku jako poprawną. Nie było praktycznie żadnych ewidentnych niedopatrzeń pod względem wykonania założeń, jednak same założenia pozostawiają wiele do życzenia.

Przede wszystkim uderza bardzo niska ilość uczestników, niemalże dwa razy mniejsza niż w ciągu ostatnich kilku lat. Winą za to można zapewne obarczyć nowe kryteria startowe, które na dodatek zostały ogłoszone zaledwie tydzień przed zawodami. Wielu zawodników po prostu znalazło się nagle poza pulą startową.

Wśród zawodników, którzy się pojawili, natomiast nie brakowało nikogo kogo brakować nie mogło - zgodnie z zapowiedziami przyjechali najlepsi polscy zawodnicy - od młodych prospektów, po doświadczonych zawodników polskiej kadry narodowej - także pod tym względem nie ma na co narzekać.

Co do samych walk, to niestety miała tutaj miejsce zasada kuli śnieżnej - początkowe walki były po prostu nudne i dłużyły się - ogólnie zapowiadały raczej niezbyt ciekawy turniej. Jednak w trakcie zawodów wyraźnie wzrastały tempo i poziom rywalizacji, co przy końcówce turnieju zaowocowało wręcz klasowymi pojedynkami.

Cóż jednak z tego jeśli po raz kolejny na dużej kendockiej imprezie mogli to docenić jedynie kendocy? Publiczność składająca się w dużej mierze z ludzi, którzy nie mają na co dzień kontakt z kendo, znowu została pozostawiona samej sobie - zero komentarza, zero wytłumaczenia zasad walki sportowej.

Do rangi wręcz niesmacznego dowcipu urosła informacja jakoby turniej był "otwarty dla publiczność od 9:45". Nikt tylko nie uprzedził nikogo, że po zaczynającej się wtedy fazie grupowej, nastąpi 2-godzinna przerwa. Nawet zawodnicy byli tym zaskoczeni, a widownia nie wiedząc co począć po prostu się rozeszła.

Mimo tych wszystkich mankamentów - zawody się odbyły, rywalizowali ze sobą najlepsi, a pod koniec miała miejsce rywalizacja na najwyższym poziomie. Miejmy jednak nadzieję, że na przyszłość ogranizatorzy postarają się dorównać rozmachem randze imprezy.