Zawodnik UFC wagi półśredniej, Josh Koscheck (15-4) zapytał wczoraj wieczorem:
- Skoro twierdzicie, że przed dzisiejszą walką jestem niepopularny i ludzie wolą St-Pierre'a (20-2) to czemu po mimo tego czekają na mnie rzesze fanów proszących mnie o autograf? Nie obchodzi mnie, to czy zaszłem za skórę Georgesowi, czy nie. Musicie zapytać samego Georgesa to może wam odpowie czy czymś go wkurzyłem. Tak wogóle to niech sobie myśli co chce, mam to gdzieś. Troszcze się o siebie, chcę być mentalnie przygotowany żeby wygrać tą walkę. Dzień 11 grudnia jest dla mnie bardzo ważny. Nie rozumiem tak samo ludzi, którzy mówią o mnie źle a gdy mnie już zobaczą proszą o autograf i zdjęcie ze mną. Wydaję mi się, że skoro jeszcze coś odemnie chcą to może jednak nie jestem jeszcze ten najgorszy. Macie przykład Georges St-Pierrea, która stara się być dobrym chłopczykiem w oczach widzów i fanów. Każdy chce zobaczyć jak skopie mi tyłek, bo to ja jestem ten zły pan a on ręka sprawiedliwości. Każdy będzie czekał aż mnie znokałtuje - powiedział Koscheck.
Przedstawiamy Wam kolejny szybki wywiad z cyklu "60 sekund z...", tym razem postanowił z nami porozmawiać jeden z najlepszych kick-boxerów w Polsce, Łukasz Szulc. W wywiadzie zawodnik opowiada między innymi o tym co pije dwie godziny przed walką oraz jaki jest jego ulubiony film.
- Wiek rozpoczęcia treningów pod kątem kick-boxingu?
Łukasz Szulc: Kick-boxing zacząłem trenować w wieku 17 lat.
- Pierwsze sportowe wspomnienie?
ŁS: Jak ojciec zaprowadził mnie na trening karate, gdy miałem 5 lat.
Rafał Dudek jednym z bohaterów gali It's Showtmie 44! Jego rywalem będzie w Atenach Marokańczyk Chahid Oulad el Hadj. Oprócz nich zobaczymy także wiele innych gwiazd, które walczą w formule K-1.
Marokański wojownik, który mieszka w Holandii i był mistrzem tego kraju w kick-boxingu, znalazł się w tym roku - podobnie jak nasz Michał Głogowski - w finałowej szesnastce K-1 MAX. "The Pitbull" przegrał tam co prawda z Mike'em Zambidisem, jednak i ten występ, i kilka wcześniejszych efektownych zwycięstw potwierdziło, że ma duży talent i może odnieść w przyszłości wiele sukcesów.
Podobnie zresztą jak Dudek, który w tym roku uporał się już z kilkoma renomowanymi rywalami, jak choćby Niemcem Andre Stefanem czy Holendrem Arianem Vatnikaim. Dlatego Polak, m.in. mistrz i wicemistrz kraju w różnych odmianach kick-boxingu, ma duże szanse na pokonanie Marokańczyka.
It's Showtime 44, Ateny:
Rafał Dudek (Polska) - Chahid Oulad El Hadj (Maroko)
Yavuz Kayabasi (Turcja) - Gago Drago (Armenia)
Mistrzostwo świata It's Showtime, waga do 61 kg:
Masahiro Yamamoto (Japonia) - Sergio Wielzen (Surinam)
Tomas Hron (Czechy) - Aleksiej Ignaszow (Białoruś)
Pajonsuk Superpro Samui (Thailand) - Andy Souwer (Holandia)
Mistrzostwo świata It's Showtime , waga do 70 kg:
Chris Ngimbi (Kongo) - Murat Direkçi (Turcja)
It's showtime w Orange sport w sobotę, 11 grudnia w Orange sport od godz. 20:00. Zapraszamy!

UFC Fight Night Show już niedługo zapuka do drzwi Szkocji i stanie się to najprawdopodobniej w maju 2011r. Jak powiedział sam prezydent UFC, Dane White będzie to miało na celu tworzenie nowej mody na tego typu gale. Całe widowisko odbędzie się najprawdopodobniej w Glasgow lub Edinburgh - są to dwa największe miasta Szkocji i idealnie nadają się by pokazać takie show UFC, a przy okazji zareklamują same siebie. Ucieszą się także osoby mieszkające blisko Szkocji, ponieważ gala wreszcie odbędzie się na ich kontynecie i jeśli będą tylko możliwości wyjazdu, każdy może jechać i obejrzeć to wydarzenie z bliska. Jest to cykl gal, które odbędą się w takich regionach jak Australia, Abu Dhabi a także w Ameryce Północej w Toronto. Możliwe jest, że na koniec całej tej wycieczki UFC odbedzię się jeszcze w Anglii i Irlandii.
Przedstawiamy Wam wypowiedź jednego z najlepszych rosyjskich zawodników MMA w historii, Vadima Finkelchteina o przyszłości Fedora Emelianenko (31-2) w Strikeforce. Manager Fedora opowiada również o federacji M-1 Global.
- Organizacja M-1 Global zajmuje się odkrywaniem i promowaniem młodych zawodników, co podoba się fanom, którzy są zachwyceni ostatnią galą M-1 Challenge. Rozpędzamy się co raz bardziej! Jeśli chodzi o przyszłość Fedora w Strikeforce, to chciałbym powiedzieć, że wszystko zależy od nich. Mój podopieczny był gotów do walki już dawno temu i dalej jest... - powiedział Finkelchtein.
Przedstawiamy Wam galerię zdjęć z dzisiejszego turnieju K-1 WGP 2010:

Możliwość zobaczenia imprezy tego wymiaru jak Ultimate Fighting Championship to jedno z największych marzeń prawdziwego fana sportów walki. Teraz podróżowanie na gale UFC jest łatwiejsze niż kiedykolwiek było. UFC ogłosiło dzisiaj, że wybrało Orbitz Worldwide Distribution i nawiązało współpracę, aby zapewnić swoim fanom rozwiązanie ich problemów z: zakwaterowaniem, przewozami lotniczymi, wypożyczaniem samochodów oraz bagażami. Od dziś fani mogą poprzez swoje konta na UFC.com zabukować międzynarodowe i lokalne usprawnienia podróży na gale UFC.
- Poprzez współpracę z Orbitz Worldwide, fani UFC są w stanie usprawnić swą podróż na imprezy Ultimate Fighting Championship. Nie ma nic lepszego niż gala UFC na żywo, to niesamowite doświadczenie. Od teraz fani są w stanie dostać się na imprezy łatwiej i przyjemniej. Uważam, że to wielki krok w kierunku polepszenia warunków dla naszych wspaniałych fanów. - powiedział prezydent organizacji UFC Dana White.
Prawie 42. procent wszystkich fanów uczestniczących w galach UFC dociera na imprezy z innych stanów lub innych państw. W ten sposób, zarząd UFC dostrzegł rosnącą potrzebę, aby zawrzeć współpracę, która mogłaby zapewnić fanom wygodę i lepszy dostęp na gale.
- Jesteśmy podekscytowani mogąc pracować z organizacją tej miary jak UFC i pozwolić milionom jej fanów wyszukać zakwaterowania i lotów do miasta, w którym impreza ma miejsce. Nasza firma wciąż się rozwija, a siła technologii Orbitz wraz ze 'świeżością' wielu koncepcji umożliwia fanom m.in. zaoszczędzenie dużych sum pieniędzy. - stwierdził Ronnie Gurion, szef Orbitz Worldwide Distribution.
Przedstawiamy Wam film Alistaira Overeema opowiadający o jego karierze w K-1 i ostanich 48. godzinach przed turniejem K-1 WORLD GP 2010 FINAL.
Niestety, słynny trener bokserski Freddie Roach nie będzie w narożniku Georgesa St-Pierre (20-2) podczas jego walki z Joshem Koscheckiem (15-4) na gali UFC 124. Wszystko przez to, że Roach w tym samym dniu musi polecieć do Las Vegas na walkę Amira Khana z Marcosem Rene Maidaną.
- Naprawdę chciałbym być w narożniku GSP na gali UFC 124 w Montrealu, bo mam takie samo podejście do wszystkich sportów walki i nie obchodzi mnie czy to fighter MMA, czy Manny Pacquiao. Żyję po to aby trenować! Georges prosił abym był przy nim w sobotę, lecz w tym samym czasie lecę z Amirem Khanem na walkę do Las Vegas i dlatego to nie jest możliwe. Życzę mu jednak jak najlepiej, gdyż to dobry uczeń. - powiedział Roach.
Jamie Varner (16-4-1), po stracie tytułu WEC dywizji lekkiej, dalej nie może uwierzyć, że w styczniu stracił mistrzostwo w walce z Benem Hendersonem (12-1). Varner po swoich ostatnich trzech walkach ma bilans 0-2-1, jednak zapowiada, że planuje zakończyć ten rok efektownym zwycięstwem nad Shanem Rollerem (8-3) na nadchodzącej gali WEC 53.
Były mistrz WEC w walce z Rollerem będzie walczył o swoją pracę, gdyż trzecia porażka w roku może spowodować, że nie zobaczymy go w organizacji UFC. Jak mówi popularny "Showtime", jest bardzo dobrze przygotowany do najbliższego pojedynku i wygra z Shanem, czy to w stójce, czy w parterze.
- Przed tym, gdy byłem mniej dynamiczny; nie wiedziałem czy będę próbował Cię sprowadzić do parteru czy znokautować w stójce. Nie wiedziałeś czy będę wyłącznie boksował, czy będę używał także nóg. Skupiałem się wtedy jednak na defensywie zapaśniczej i mocnej ofensywie, jednak zrezygnowałem ostatecznie z ofensywy zapaśniszej i bardziej skupiałem się na czystej ofensywie. Wychodząc do walki z Cowboy`em czułem, że jestem lepszym napastnikiem, z większą siła i nie szanowałem jego umiejętności zapaśniczych. Wyszedłem więc do tej walki, zdecydowanie wytrenowany z jedną umiejętnością. Chciałem bo po prostu znokautować. Cowboy mi jednak na to nie pozwolił. To on, jako pierwszy w mojej karierze, sprowadził mnie na ziemię trzykrotnie i utrzymywał tam ze mną walkę. Właśnie to pokazało mi, że nie należy skupiać się na jednej umiejętności. Musiałem teraz wrócić do korzeni i przypomnieć sobie, jak kiedyś walczyłem. Skupiłem się teraz i na zapasach i na boksie. Umiem teraz łączyć obydwa style walki. Jest to najprawdopodobniej największa zmiana jakiej dokonałem w mojej karierze. Najbliższe starcie muszę zwyciężyć, bez względu na to, co się będzie działo w ringu. - powiedział Jamie "C-4" Varner.
Prezydent UFC, Dana White został zapytany ostatnio o możliwość walki Georgesa St-Pierre'a (20-2) z Andersonem Silvą (27-4) mimo różnicy wagi - i z uśmiechem na twarzy odpowiedział, że do takiego pojedynku może dojść. Jak informują światowe rankingi, obaj są uznawani za najlepszych wojowników MMA bez podziału na kategorie wagowe. St-Pierre już dziś w nocy zmierzy się w Kanadzie z Joshem Koscheckiem (15-4), a Silva na gali UFC 126 w lutym stanie na przeciw Vitora Belforta (19-8).
- Naprawdę wszystko jest możliwe i do czegoś takiego może dojść. Oboje mają teraz przed sobą ciężkie walki, więc nie chcę na razie nic mówić, ponieważ wszystko się może zdarzyć. - powiedział White.
Redakcja SPORTY-WALKI.ORG z okazji gali UFC 124 przygotowała dla Was niemałą niespodziankę, pytając czołowych zawodników MMA o typ na walkę Georges St-Pierre vs. Josh Koscheck, do której dojdzie już dziś w nocy - tekstowa relacja live od 3:30 na łamach naszego portalu.
Antek Chmielewski (zawodnik KSW):
Powiem krótko, według mnie wygra GSP przez decyzję lub TKO w trzeciej rundzie!
Maciek Jewtuszko (jak narazie, jedyny polak w UFC):
Wydaje mi się, że St-Pierre całkowicie zdominuje Koschecka. Josh to inny zawodnik od ich ostatniego spotkania, lecz to i tak nic nie znaczy, więc stawiam na Kanadyjczyka i jego umiejętność doskonałego realizowania taktyki. Wygra przez decyzję sędziów, bo przede wszystkim będzie lepiej obalał.
Peter Sobotta (fighter polskiego pochodzenia, który ostatnio został zwolniony z UFC):
Myślę, że najważniejszym czynnikiem będzie realizowanie taktyki. Koscheck będzie starał się obalać rywala i w ten sposób punktować, lecz GSP mu na to nie pozwoli, zdominuje całkowice walkę i to on będzie zwycięzcą.
Chris Horodecki (fighter polskiego pochodzenia, który w przyszłym tygodniu wystąpi na WEC 53):
To będzie walka dwóch świetnych sportowców, którzy się nienawidzą. Spodziewam się, że Georges w klatce będzie lepszy w każdej płaszczyźnie i to on zostanie ogłoszony zwycięzcą.
Maciek Sikoński (zawodnik nowej organizacji MMA Coloseum):
Oczywiste jest, że ten pojedynek będzie bardzo emocjonujący, ale boje się o jego przedwczesny koniec.GSP ma dobry wrestling, a dodatkowo jest silny i bardzo doświadczony. Jeżeli walka zejdzie do parteru, a GSP od razu będzie chciał obalać, to może się wszystko zakończyć naprawdę szybko. Osobiście uważam, że lepiej jest walczyć, niż czekać na rywala. Koscheck napewno ostro zacznie, gdyż nie ma nic do stracenia, a poza tym ma wielkie serce do walki. Zobaczymy jak to będzie! Za kim jestem? Za GSP. Kto może nas zaskoczyć? Koscheck.
Arkadiusz Jędrączka:
Nie zastanawiałem się nad tą walką, ale pewnie wygra St-Pierre, bo jest nie do zatrzymania. Jest dobry w każdej płaszczyźnie i już raz zlał Koschecka, więc ma przewagę psychiczną nad rywalem. Wszystko zakończy się przez poddanie.
Curt Warburton (przyszłoroczny rywal Jewtuszko na gali UFC):
Jestem w stu procentach pewny, że dzisiejszą walkę wygra St-Pierre przez TKO!
Jakub Madej (redaktor SPORTY-WALKI.ORG):
Moim zdaniem wygra Georges St-Pierre. Przemawia za nim nie tylko wspaniały rekord, czy siedem zwycięstw z rzedu, ale też wielkie doświadczenie i świetna technika. Georges wygrywał z wielkimi rywalami, a Joshomi takich zwycięstw przed tym pojedynkiem brakuje. W poprzednim starciu "Rush" okazał się lepszy i tak też się teraz stanie. Liczę na szybki nokaut w pierwszej rundzie!
Łukasz Furman (redaktor naczelny SPORTY-WALKI.ORG):
Kanadyjczyk przez poddanie w piątej rundzie. Pierwsze starcie rozpoznawcze, a z czasem GSP będzie zyskiwać coraz większą przewagę, która zaowocuje poddaniem w samej końcówce.

Przed momentem zakończył się turniej w wadze ciężkiej na gali K-1 World GP 2010, w którym Alistair Overeem po znakomitych walkach i trzech zwycięstwach zdobył pas mistrzowski, pokonując w finale Petera Aertsa przez KO w pierwszej rundzie.
PEŁNA LISTA WYNIKÓW W ROZWINIĘCIU >>
Obaj fighterzy zaczęli spokojnie, aż po kilkunastu sekundach sygnał do ataku dał Overeem trafiając kilkoma ciosami sierpowymi w głowę rywala. Następnie odpowiedź Aertsa jeszcze bardziej rozdrażniła "Człowieka demolkę" i ten zakończył karierę swojego przeciwnika, uderzając ponownie kilkoma sierpami, po których Peter Aerts padł na matę i nie potrafił się pozbierać przez dziesięć sekund, więc sędzia zakończył ten pojedynek.
Mauricio "Shogun" Rua (19-4) swoją ostatnią walkę uważa zapewne za najważniejszą w karierze. Rua został nagrodzony w plebiscycie 2010 World MMA Award za "Nokaut Roku", którego ofiarą był Lyoto Machida (16-2) na gali UFC 113. W wywiadzie udzielonym portalowi Tatame.com opowiedział między innymi o nagrodzie, dzięki której został mistrzem dywizji półciężkiej oraz o planach na rok 2011.
- Nikt do czasu mojej walki z Machidą nie było w stanie znaleźć go w oktagonie, był on nie pokonany, nikt nie był nawet blisko zwycięstwa z nim, ja jednak tego dokonałem. Jak dla mnie, nie powinienem wygrać nagrody nokautu roku, gdyż poprzednią walkę to on zwyciężył. Jestem z tego wynagrodzenia bardzo zadowolony, jest to dla mnie ważne i mam nadzieję, że w przyszłym roku także zostanę nominowany do takiej nagrody. Będzie się bardzo mocno starał. 2010 był dla mnie świetnym rokiem, jednak teraz jestem naprawdę skupiony na przyszłym roku, gdzie będę chciał przedłużać moją passę zwycięstw, tym samym utrzymując pas dywizji półciężkiej przy sobie. Moi fani mogą być pewni, że dam z siebie wszystko i nigdy nie stracę motywacji! - powiedział Mauricio "Shogun" Rua.
St-Pierre (20-2) jak sam mówi jest teraz skupiony na swojej walce, a nie na ciągłym droczeniu się z Koscheckiem (15-4). W trakcie swojej kariery, St-Pierre miał najróżniejszych przeciwników i rzadko się zdarzało żeby powodowało to coś innego niż jego motywacje. Kilku próbowało nawet rewanżu, m.in. BJ Penn (16-7-1), ale zawsze bezskutecznie. St-Pierre komentuje wypowiedzi Josha i twierdzi, że oprócz gadania potrzebuje dodatkowych umiejetności w ringu by go pokonać. Mistrz ma nadzieje że już niebawem w Montrealu będziemy mieli okazje zobaczyć wspaniałe widowisko.
- Cokolwiek powiedział o mnie Josh i o moim przygotowaniu to wszystko wyjdzie w ringu. Dalsze komentarze niech lepiej zachowa dla siebie, bo może się przeliczyć. Pracuje nad każdym elementem mojego, ciała czuję się przygotowany jak nigdy dotąd. Nie mogę się już doczekać momentu, w którym opinia publiczna powie - tak to on jest najlepszy. Freddie Roach zapewnił mi dobre przygtowanie w takich stylach jak jiu-jiutsu i w boksie tajskim z pomocą oczywiście odpowiednich ludzi, którzy się na tym znają. Roach szkolił wielu mistrzów świata w boksie, w tym samego Manny'ego Pacquiao. Pracował również z Andreim Arlovskim i Andersonem Silvą. Podczas mojej współpracy z Roachem myślałem, że jestem całkiem dobry jeżeli chodzi o boks jednak się myliłem i dużo poprawiliśmy. Fani, a nawet on wierzy we mnie i ma nadzieje, że znokałtuje Koschecka w drugiej rundzie. Miałem sparingi z wieloma zawodowymi bokserami, niektórzy z nich są nawet mistrzami świata. Miałem też najlepszy obóz treningowy przygotowujący, wiec myśle, że jestem gotowy do tej walki. Nie mogę się już doczekać.- powiedział St-Pierre
Mac Danzig (19-8-1), który na UFC 124 stoczy walkę z Joem Stevensonem (31-11) mówi, że w sobotę albo zwycięży, albo będzie musiał wracać do domu. Ze swoich ostatniu dziewięciu pojedynków wygrał tylko trzy, więc bardzo prawdopodobne jest, że federacja UFC daje mu ostatnią szansę. W swoim debiucie w UFC, zwyciężył on na finałowej gali The Ultimate Fighter 6. W rozmowie z radiem dotyczącym tematyki mieszanych sportów walki powiedział, że nie wyobraża sobie odejścia z organizacji Ultimate Fighting Championship.
- UFC organizuje dużo gal, więc nie mogą trzymać wszystkich zawodnikó w rosterze. Będą więc zwalniać dużo osób, więc wszystko zależy od mojej najbliższej walki. Myślę, że nasza walka z Joem będzie w jakimś sensie wojną. On w swoich siedmiu ostatnich pojedynkach, zwyciężył tylko trzy. Jest więc w lepszej sytuacji ode mnie, jednak będziemy się bić o to, kto zostanie w UFC. Jeden z nas po tej walce będzie musiał odejść. Nie jest to pewne, jednak bardzo prawdopodobne. Nie mogę pozwolić na to, aby ten człowiek powstrzymał mnie od kontynuowania mojej kariery w UFC. - powiedział w wywiadzie Mac Danzig.