23 lutego w wypełnionej po brzegi hali Chelibińsk (Rosja), odbyła się walka o pas WBC Muay Thai w wadze połciężkiej. Głównymi "aktorami" w tym starciu byli Rosjanin Anton Levin oraz Tajlandczyk Kaoklai Kaenorosing.
Levin zrobił wystarczająco dużo aby pokonać mistrza Tajlandii. Kaoklai co prawda kila razy zaskoczył Rosjanina łokciami, natomiast z przebiegu walki Anton Levin był lepszym zawodnikiem. Po zwycięskiej walce powiedział:
- Jestem już posiadaczem kilku pasów tak w kickboxingu jak i tajskim boksie ale niewątpliwie pas WBC ma dla mnie największe znaczenie i to on przynieśie mi chwałe i pozwoli zapisać się w historii sportu.
Jak widać w Rosji poziom zawodników Muay Thai także jest bardzo wysoki. Przykładem tego jest właśnie Levin, który odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej.
W dniach 5-12 luty poznański klub Fight Team zorganizował dla młodych adeptów K-1 obóz do stolicy polskich Tatr, Zakopanego. Przedstawiamy Wam relacje.
Dzień 1
Szczęśliwie dojechaliśmy na miejsce, Zaraz po przyjeździe zjedliśmy świetny obiad przygotowany przez gospodarzy ośrodka. Po obiedzie czas na rozpakowanie bagaży i krótki odpoczynek przed treningiem. Niestety sala treningowa będzie dostępna od poniedziałku i dlatego pierwszy trening odbył się w altanie, obok ośrodka:) Ze względu na niezbyt dużo miejsca, Rafał Simonides poprowadził bardzo ciekawy trening w którym przeważały techniki w zwarciu. Jutro pierwszy wymarsz w góry
Holenderski kickboxer Hesdy Gerges, który został aresztowany 16 lutego, od kilku dni przebywa na wolności i jest gotowy do występu na gali It's Showtime już 6 marca.
Napewno cieszy, że zobaczymy Gergesa w akcji, ponieważ szykuje się nam świetne widowisko.
- Moje zwolnienie było całkowicie legalne, policja nie miała na mnie żadnych dowodów i szczerze mówiąc dziwię się, że mnie zatrzymano w areszcie. Ten incydent w niczym mi nie przeszkodzi. Jestem bardzo zmotywowany i wygram swoją walkę z Danielem Ghitą - powiedział Gerges.
Po kilkumiesięcznych wyzwiskach ze strony Jorge`a Rivery (19-8), w końcu mieliśmy okazję przekonać się, czy Jorge jest rzeczywiście lepszy od Michaela Bispinga (21-3). Wczoraj, popularny "The Count" w przedwalce wieczoru, znokautował "El Conquistadora" na początku drugiej rundy. Podczas pierwszej rundy starcia doszło do kontrowersyjnego kopnięcia ze strony Bispinga. Poniżej prezentujemy wypowiedź Jorge`a, który twierdzi, że to uderzenie było celowe!
- To kolano było zamierzone i powiem wam dlaczego tak sądzę. Chciałem go pozamiatać, jednak na początku chcę wam powiedzieć, że Bisping podczas całej konferencji prasowej opowiadał o tym dlaczego jest lepszym fighterem, ma lepsze jiu-jitsu, zapasy, podczas pojedynku sprowadził mnie do parteru, w porządku. Chciałem go zrzucić z siebie, jednak on przytrzymał mnie i po 30 lub 40 sekundach nielegalnie kopnął mnie kolanem w głowę. Po tym zdarzeniu podszedł do mojego narożnika i powiedział: "On jest ci*ką". To było niedorzeczne i nie wiem o co mu do końca chodziło... Zabolało mnie to kopnięcie, jednak po to właśnie walczę. Promowałem wcześniej to starcie, mówiłem głupoty i o walce i o Bispingu i taka jest właśnie praca profesjonalisty, pójść tam i mu nakopać! Kiedy byłem na ziemi, wszyscy pytali mnie czy jestem w stanie kontynuować starcie i wiecie co chodziło mi wtedy po głowie? Takie zdanie: "Walczę. Muszę się z nim bić. Nie ma możliwości żebym leżał i się poddał." Bisping pokazał mi tamtej nocy realia tego świata. Tyle mam do powiedzenia - powiedział Jorge Rivera.
Hala Słoneczna pękająca w szwach, ogromne emocje, walki MMA na wysokim poziomie, radość zwycięzców i smutek pokonanych – tak w skrócie można podsumować IV Galę Sportów Walki, która 26 lutego odbyła się w Ząbkowicach Śląskich. Takiego zainteresowania chyba nikt się nie podziewał. Już o godz. 15:40 zabrakło biletów dlatego kilkadziesiąt osób musiało obejść się smakiem ząbkowickich walk. Na ponad półtysięczną publiczność, której udało się zdobyć bilety czekały nie lada emocje. Sobotnią imprezę otworzyli Tomasz Olszewski, burmistrz Ząbkowic Marcin Orzeszek, dyrektor OSiR Henryk Saryczew, starosta Roman Fester oraz znakomici prowadzący Łukasz Jurkowski oraz Andrzej Gliniak. Później na ringu pojawili się kolejno zawodnicy, którzy walczyli o główną nagrodę – 4.000 zł w gotówce
Pierwsi naprzeciw siebie stanęli Tobiasz Kudra reprezentujący Gracie Barra Łódź i Kamil Warchoł – Kaito MMA Stalowa Wola. Ten pierwszy w drugiej rundzie założył trójkąt nogami i był pierwszym półfinalistą. W drugim pojedynku Szamil Ilyasov (Copacabana FC Warszawa) zmierzył się z Maciejem Kriwienokiem (Sparta Kuźnia Raciborska). Niezwykle wyrównany i ostry pojedynek musiał zakończyć się przed czasem. Kriwienok doznał urazu barku i nie był w stanie kontynuować pojedynku. W trzecim ćwierćfinale Krzysztof Jotko (MMA Okniński Warszawa) jednogłośnie na punkty pokonał Łukasza Nikołajczyka (Lutadores Opole). Nie doszło do czwartego pojedynku, który został poddany przed walką. Do półfinału więc wszedł Przemysław Truszewski (Klub Walki Grapper Mińsk Mazowiecki). W przerwie między walkami czas publiczności umiały chearleaderki drużyny Wicemistrzów Polski footbalu amerykańskiego The Crew Wrocław, a na matach zawodnicy Centrum Rekreacji i Sportu Srebrna Góra prezentowali swoje pokazy. W końcu przeszedł czas na półfinały. W pierwszym Tobiasz Kudra zmierzył się z Szamilem Ilyasovem. Początek walki należał do zawodnika z Warszawy jednak wraz z upływem czasu lepsze wrażenie sprawiał Kudra. To on zachował więcej sił i w drugiej rundzie osiągnął sporą przewagę. Sędziowie jednak ku zdziwieniu publiczności zdecydowali, że to właśnie Szamil będzie finalistą. W drugim pojedynku rozgrywającym się głównie w stójce Krzysztof Jotko mocno poobijał Przemysława Truszewskiego i ten po kilku wizytach u sanitariuszy nie był w stanie kontynuować pojedynku.
Przed gorącym finałem rozlosowano nagrody dla publiczności, których wartość w sumie wyniosła 5.000 zł. „Najciekawszą” z pewnością okazała się tona węgla ufundowana przez Wieżowca. Nie zabrakło jednak też innych. W końcu tuż po 19:30 na ringu pojawili się finaliści. Od początku przewagę osiągnął Jotko, który najpierw sprowadził przeciwnika do parteru, a tuż przed końcem pierwszej rundy zadał decydujący cios łamiący nos Szamilowi i został zwycięzcą walk MMA w Ząbkowicach Śląskich. Za pierwsze miejsce na pudle otrzymał główną nagrodę 4.000 zł, pokonany finalista musiał zadowolić się kwotą 2.000 zł.
Czterokrotny Mistrz Świata Strongmanów, najsilniejszy człowiek na świecie, Mariusz Pudzianowski (3-1) przedłużył dziś kontrakt z Federacją KSW. Oznacza to, że już niebawem, bo na szesnastej gali "Konfrontacji Sztuk Walki" będziemy mogli obejrzeć "Pudziana" w jego kolejnej walce w formule MMA.
Mariusz dotychczas stoczył cztery pojedynki w swojej karierze i tylko jeden z nich przegrał - jednak nie ma się czego wstydzić, gdyż jego jedynym pogromcą okazał się były mistrz UFC, Tim Silvia. W swoim wcześniejszym debiucie pokonał przez TKO w pierwszej rundzie Marcina Najmana, a następnie rozprawił się z Yusuke Kawaguchim. Ostatnia walka, którą stoczył na KSW 14, przyniosła mu wiele prestiżu, gdyż pokonał rozpoznawalnego w świecie sportów walki Erica Escha.
Jego nieskażony porażką rekord i dążenie do bycia pretendentem numerem jeden poszło z dymem dnia 5 lutego podczas gali UFC 126, kiedy to przegrał sensacyjnie z Jonem Jonesem. Ryan Bader (12-1) powiedział w wywiadzie dla ESPN, że jest w stanie"wrócić na konia i zatańczyć dwustupięciofuntowe rodeo z Tito Ortizem (15-8-10)". Jednak "The Huntington Beach Bad Boy" niedawno wycofał się z walki na UFC Fight Night 24 przez kontuzję łuku brwiowego, którą nabył podczas przygotowań. Ortiz prawdopodobnie nie zawalczy już w tym roku, więc ewentualna walka z Baderem doszłaby do skutku dopiero w 2012 roku.
- Chciałbym walczyć z Tito Ortizem. Wychowałem się na jego walkach! Chciałbym mieć na rozkładzie takich gości jak Randy Couture czy Chuck Liddell. Bardzo ich szanuję, są jedynymi z którymi chciałbym walczyć przed końcem mojej kariery... Na prawdę, nie mam ochoty wracać ani oglądać walk, ponieważ nie czuję obecnie motywacji do treningów. Tylko walka z nimi ma dla mnie jakiś sens - powiedział 28-letni Bader.
Wczoraj informowaliśmy o fakcie, że Krzysztof Kułak musiał natychmiast poddać się operacji kręgosłupa. Dziś już wiemy na pewno, że zawodnika KSW Team nie zobaczymy na gali KSW15. Poniżej kilka słów oświadczenia jakie "Model" przesłał Nam ze szpitala w Łomży.
- Niestety mój koszmar się spełnił i trafiłem na stół operacyjny Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Kontuzja kręgosłupa, która ciągnęła się za mną od 2008 roku i pogłębiała się po każdorazowym przetrenowaniu, tym razem pokonała mnie całkowicie. Według najlepszego polskiego neurochirurga Dr Jana Podgórskiego brak dalszej interwencji groziłby mi paraliżem. Dlatego zdecydowałem się na tak drastyczny krok. Nie chodzi tutaj o zbliżającą się walkę, czy też moją karierę sportową, a o zachowanie możliwości normalnego funkcjonowania. Czasami coś absorbuje nas tak bardzo, że nie widzimy reszty, która toczy się wokół nas. Mnie tak pochłoną sport, tak pochłonęło mnie MMA. Wytrzymywanie bólu stało się dla mnie codziennością, zawsze na pierwszym miejscu były treningi, a dbanie o swój stan zdrowia spadało na dalszy plan. Nie powiem Wam teraz "nie trenujcie", bo sam zaprzeczyłbym swojej ideologii. Tak na prawdę to mój niepokorny charakter doprowadził mnie do miejsca, w którym się znalazłem. Powiem tylko "nie lekceważcie bólu", on nie zrobi z Was twardzieli, tylko doprowadzi do kalectwa. Na gali KSW15 moje wyjście miało być porażające, ekscytujące i widowiskowe, tak jak moje zwycięstwo... na razie jednak muszę wygrać z kontuzja. Jestem pełen nadziei, że jeszcze w tym roku wrócę tam gdzie moje miejsce, na ring! Powiem więcej, wiem to, bo Bóg kocha mnie bardziej!!! - powiedział popularny "Model".
Niestety, jak to zwykle bywa, mamy kilka zmian w rozpisce na najbliższą galę RING XF 3, która odbędzie się już w najbliższą sobotę, tj. 5 marca na hali MOSiR w Zgierzu ( start godz. 20.00 ). I tak: pojedynek Sebastiana Romanowskiego z Leszkiem Kulikiem zostaje przeniesiony na kolejną galę, która odbędzie się w maju tego roku. Obaj zawodnicy doznali kontuzji przed eventem i dlatego zdecydowaliśmy się na przeniesienie tej walki.
Mamy jeszcze trzy zastępstwa: Lukasa Maixnera w pojedynku z Bartkiem Kurczewskim zastąpi Tadas Aleksonis ( 2-1-1 ), Tomasza Romanowskiego w pojedynku z Albertem Odzimkowskim zastąpi Michał Malicki ( debiut ) i wreszcie Krzyśka Klepacza zastąpi Marcin Freitag, który stanie w ringu naprzeciwko Piotra Gulara.
Oto pełne zestawienie walk:
PRZEDWALKI
Albert Odzimkowski – Michał Malicki ( kat. 77 kg )
Adam Świderski – Ireneusz Ziółkowski ( kat. 77 kg )
Oskar Piechota – Patryk Kania ( kat. 84 kg )
Piotr Gular – Marcin Freitag ( kat. 93 kg )
GŁÓWNA KARTA
Bartek Kurczewski – Tadas Aleksonis ( kat. 77 kg )
Piotr Hallman – Ratislav Hanulay ( kat. 77 kg )
Marcin Gułaś – Rafał Haratyk ( 84 kg )
Michał Fijałka – Krzysiek Gołaszewski ( 93 kg )
WALKA WIECZORU
Wiktor Sobczyk – Vaidas Valancius
Dodatkowo informujemy, iż przedłużamy sprzedaż biletów przez internet, z tą małą różnicą że bilety teraz nie będą wysyłane, tylko będą do odbioru w dniu imprezy w kasie biletowej.
George Sotiropoulos (14-3) poniósł pierwszą porażkę w federacji z Las Vegas na wczorajszej gali UFC 127, która odbyła się w jego kraju, Australii. Wcześniej, kontynuował passę siedmiu zwycięstw z rzedu w oktagonie UFC, zdobywając dwie nagrody "Walki Wieczoru", a aż pięć pojedynków kończył przed czasem. Jego pogromcą okazał się Dennis Siver, który po trzech rundach, decyzją sędziów okazał się lepszym zawodnikiem. Poniżej prezentujemy wypowiedź George`a, który oświadcza, że musi nad sobą popracować po wczorajszej porażce.
- Popatrz, Dennis jest kickbokserem. To jak walczy, to jest właśnie jego styl. Chciałem przenieść walkę na ziemię, gdzie najprawdopodobniej łatwo bym go zwyciężył. Jego obrona przed obaleniami okazała się jednak bardzo dobra. Przez cały czas utrzymywał świetny dystans. On spełnił swój plan i to nie była moja walka. Kiedy coś się dzieje dla ludzi, łatwiej jest później podnieść się po porażce. Kiedy coś idzie po twojej myśli, będziesz tak postępował za każdym razem. Powrócę teraz do ciężkiej pracy, obejrze wideo z walki i naniosę korektę na siebie, aby być jeszcze lepszym - powiedział George Sotiropoulos.
Juź na kilka minut po zakończonej gali UFC 127 pojawiły się dyskusje dotyczące decyzji sędziów w walce wieczoru. Przypomnijmy, iż większością głosów, walka pomiędzy BJ Pennem, a Jonem Fitchem została nierozstrzygnięta. Poniżej prezentujemy Wam wypowiedź właściciela UFC, Dana White'a, który sądzi, że pojedynek zwyciężył "The Prodigy", a ocena trzeciej odsłony stosunkiem 10-8, to zupełna pomyłka.
- Nie myślę, że tam był remis. Popatrzyłem na karty sędziowskie i dwóch sędziów, którzy ogłosili remis, zapisali zwycięstwo Penna w pierwszych dwóch rundach, a w trzeciej punktowali 10-8 dla Fitcha... Osobiście pierwsze dwie rundy także zapisałem jako wygrane dla Penna i to on wygrał to starcie. Nie ma wątpliwości, że BJ nie został aż tak zdominowany w trzeciej rundzie, aby punktować go 8. do 10... - powiedział Dana White.

W dniu dzisiejszym telewizja Spike TV ogłosiła listę czternastu zawodników dywizji półśredniej, którym przyjdzie rywalizować w trzynastym sezonie popularnego reality show - The Ultimate Fighter. Premiera pierwszego odcinka odbędzie się dokładnie 30 marca, a trenerami będą Brock Lesnar i Junior dos Santos. Zawodnicy pochodzą praktycznie z całego świata, ale ich jedynym celem jest tak naprawdę to, aby przetrwać do kolejnego odcinka.
Dwie wspomniane gwiazdy wagi ciężkiej będą im pomagąć rozwinąć się w takich dziedzinach jak boks, muay thai, zapasy i jiu-jitsu. Rywalizacja nie będzie odbywała się tylko na sali, gdyż wszyscy będą ulokowani w tzw. "Ultimate Fighter House". Dwaj finaliści zmierzą się podczas gali 4 czerwca, lecz tylko jeden z nich zgarnie tytuł "The Ultimate Fighter" oraz podpisze z UFC kontrakt na sześć walk. Wszystkich fighterów przedstawiamy Wam w rozwinięciu.
Martin Kampmann (21-4) jest gotów do narobienia szumu w walce z Diego Sanchezem (22-4), która odbędzie się 3 marca podczas gali UFC on Versus 3 w Louisville, w hali KFC Yum! Center. Będzie to trzecia gala UFC transmitowana na żywo w telewizji Versus oraz pierwsza, która będzie transmitowana w 3D.
- Chcę wejść do klatki i dyktować tempo. Chcę uderzać go w twarz za każdym razem kiedy spróbuje pójść do przodu, a przede wszystkim chcę wrócić do starych dobrych czasów. Chcę wrócić do nokautowania przeciwników. Próbowałem coś zdziałać w boksie oraz tajskim boksie, a teraz myślę że nadszedł czas aby wrócić do korzeni i znowu zacząć wygrywać z przeciwnikami, by znowu stanąć na szczycie! Jeśli nadarzy się okazja do poddania, to będę do tego dążył, ponieważ będę tam po to aby wygrać. Jednak myślę, że fani z pewnością wolą efektowne nokauty od poddań, biorąc pod uwagę to, że nie mam jeszcze żadnych nokautów w UFC - jestem przekonany, że to najwyższy czas - powiedział zmotywowany Kampmann.
Duńczyk na galach UFC wystąpił do tej pory dziewięć razy. Sześć razy z pojedynków wychodził zwycięsko, a w trzech uznawał wyższość swoich rywali. Ostatnią walkę stoczył 23 października 2010 roku na gali UFC 121, przegrywając niejednogłośnie na punkty z Jake Shieldsem.
12 marca na gali w Kanadzie dojdzie do dużego wydarzenia w świecie Kickboxingu. Będziemy mieli okazję zobaczyć aż trzy pojedynki o pasy Mistrza Świata federacji WKN (Word Kickboxing Network). W walce wieczoru zmierzą się Gabriel Varga i Yohan Ha Va.
Dla Vargi, który półtora roki temu przeszedł na zawodostwo, będzie to największe wyzwanie w dotychczasowej karierze. Yohan Ha Va dysponuje świetnym rekordem, 52 zwycięstwa i tylko 2 porażki. Stawką tej walki będzie tytuł zawodowego Mistrza Świata w formule orientales rules w kategorii do 64kg. Poza tym pojedynkiem, odbędą się dwa inne starcia o pasy amatorskiego Mistrza Świata. Wstępna karta w rozwinięciu.
Kilkanaście godzin po zwycięstwie Michaela Bispinga (20-3) nad Jorge Riverą podczas gali UFC 127 w Australii, jest już znany nowy, potencjalny rywal Anglika i ma być to Vitor Belfort (19-9) - niedawny pretendent do mistrzowskiego pasa dywizji średniej.
Informację o planowanym starciu za pomocą Twittera podał sam Belfort, który dodał również, że do walki ma dojść w maju na jednej z gal UFC. Niestety takie szczegóły jak jej dokładny termin i miejsce nie są jeszcze bliżej znane
- Nie mogę doczekać się walki z Michalem Bispingiem podczas gali w maju. Chcę wkrótce walczyć i chcę być czymś zajęty - napisał Vitor.

Druga część walki po rozwinięciu...
Jak wiadomo, przed galą UFC 127 można było oglądać aż pięć pojedynków z karty preliminary za darmo. Dwa z nich były emitowane przez Facebooka, natomiast pozostałe trzy mieliśmy okazję oglądać w telewizji ION. Telewizja Spike jest gotowa na pokazanie niektórych prelimsów gali UFC 128, jednak pojawiają się informację, jakoby Spike TV miało także pokazać dwa pojedynki przed UFC 129 w Toronto! Portal MMA Junkie potwierdził, że będą to napewno walki Nate Diaz vs. Rory MacDonald oraz Brian Foster vs. Sean Pierson.
Przypomnijmy, iż gala UFC 129 odbędzie się 30. kwietnia w hali Rogers Centre w Toronto, a w walce wieczoru zobaczymy starcie o mistrzostwo dywizji półśredniej pomiędzy Georgesem St. Pierrem, a Jakem Shieldsem.
Wszystko zaczeło się w 1993 roku. Brazylijczyk Rorion Gracie, zorganizował pierwsze Ultimate Fighting Championship, mające na celu wyłonienie najlepszego zawodnika świata bez podziału na styl walki. Na otoczonej siatką, ośmiokątnej arenie, spotkało się ośmiu przedstawicieli ośmiu różnych stylów walki (boks, kick-boxing, judo, sumo, kung fu, savate, ju jitsu, shootfighting).Zawody bezapelacyjnie wygrał reprezentant brazylijskiego ju jitsu Royce Gracie, który wygrywał praktycznie nie zadając ciosów - swoich rywali zmuszał do poddania się zakładając im dźwignie i duszenia.
Pierwsze sześć gal UFC posiadały mało przepisów. Nie było podziału na kategorie wagowe, brak limitu czasu i rund, ani żadnego sprzętu ochraniającego (rękawic, suspensoria). Jedyne zasady jakie obejmowały zawodników to zakaz gryzienie i wydłubywania oczu. Walka mogła być zakończona poprzez knock out (KO), przerwanie walki przez sędziego lub poddanie się zawodnika- werbalnie (słownie) lub przez tak zwane "tap out" czyli odklepanie. Zawodnik musiał klepnąć trzykrotnie dłonią lub nogą w mate ringu bądź przeciwnika. Impreza była złożona z jednego nocnego turnieju, który rozpoczynał się po wcześniejszych eliminacjach. Brak kategorii wagowych stał się problemem, po tym jak hawajski sumita ważący 188 kg walczył z ważącym zaledwie 98 kg Holenderskim kick boxerem Gerard Gordeau. Taka sama sytuacja powtórzyła się w trzeciej gali UFC, gdzie ważący 272 kg i mierzący 190 cm sumita z New Jersey walczył z mierzącym 170 cm i ważącym 90 kg karateką z Illinois, Keithem Hackney'em. Od UFC 5, w 1995 roku w Charlotte, Północnej Carolinie wprowadzono limit czasowy, który wynosił 30 minut. Władze UFC zrezygnowały z sędziowania. Było to spowodowane złym wykonywaniem swojej pracy przez sędziów. Na UFC 5 wynikiem każdej walki nie skończonej przed czasem był remis.
Podczas długo oczekiwanego rewanżu między Royce Gracie, a Kenem Shamrockiem, który zakończył się po upływie 30 minut wynik był jeden- remis. Fani byli zbulwersowani. To wydarzenie spowodowało wprowadzenie sędziów. Od UFC 6 zwycięzca walki, która trwała więcej niż 30 minut był wyłaniany przez sędziów. Początkowe edycje były zbliżone pod względem minimum reguł do turniejów vale tudo, z czasem wprowadzono szereg ograniczeń i modyfikacji (np. od UFC 3 sędzia otrzymał prawo zatrzymywania walki, podczas UFC 12 wprowadzono kategorie wagowe, od UFC 14 zabroniono uderzeń głową i ciosów w krocze). Od 1995 roku podobne, lecz mniejsze widowiska MMA zaczęły pojawiać się w całym USA. Mimo, że UFC było dominującą organizacją na terenie Ameryki, globalnie przez długi czas pozostawało w cieniu japońskiego PRIDE FC, który dysponował olbrzymimi środkami finansowymi i prawie wszyscy najlepsi zawodnicy walczyli w jego szeregach. W roku 2006 sytuacja zaczęła się odwracać. PRIDE straciła kontrakt ze stacją telewizyjną Fuji TV, natomiast UFC zarobiła ogromne pieniądze dzięki kontraktowi z telewizją Showtime i zaczęła ściągać do siebie najlepszych zawodników z innych organizacji, w tym także z PRIDE. Ostatnim krokiem w wyeliminowaniu konkurencji było kupienie 27 marca 2007 roku PRIDE przez braci Fertita, właścicieli firmy ZUFFA, która jest głównym udziałowcem UFC. Wkrótce potem PRIDE FC przestało funkcjonować.