CIEKAWOSTKA: KOLUCHSTYL

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Więcej zdjęć można obejrzeć na fotogalerii autora: http://peterf.smugmug.com

KOLUCHSTYL

Koluchstyl to sztuka, która w swojej formie zawiera rozwój fizyczny, psychiczny oraz duchowy. Na poziomie fizycznym Koluchstyl jest walką sportową i samoobroną o szerokim wachlarzu zastosowania. Zacznijmy od samoobrony w Koluchstyl. Jest ona podobna do klasycznej samoobrony, której uczymy się na różnych kursach cywilnych lub ochraniarskich, jednak dużo technik w stójce w Koluchstyl to dźwignie wykonywane po ataku przeciwnika. Są również uderzenia na punkty witalne. Gdybym powiedział, że samoobrona w Koluchstyl jest całkiem inna, to bym skłamał. Ludzie przez wiele wieków uprawiają różne style walki i dziś byłoby bardzo ciężko stworzyć styl walki, który nie będzie miał ani jednej techniki uderzenia, rzutu, czy dźwigni podobnej do tych użytych w starych stylach. Człowiek ma tylko dwie ręce i dwie nogi. Jednakże przez tysiące lat, wiele tysięcy ludzi pracowało nad stworzeniem różnych technik. Używane są one w różnych stylach walki. Niektóre zostały zapomniane. Inne są zbyt trudne do wykonania, ponieważ towarzyszy im zbyt długi czas treningu i wielogodzinna medytacja. Wspomniałem tutaj o różnych stylach, ponieważ w mojej walce, w Koluchstyl, poza walką sportową używam wielu technik, które są połączeniem technik zaczerpniętych z różnych stylów, plus kilka technik mojego autorstwa. W samoobronie Koluchstyl używamy do szerokiego arsenału technik, walki oraz broni. Technikami z Koluchstyl obronimy się przed przeciwnikiem uzbrojonym w nóż, pałkę, tasak, miecz, a także pistolet. Mówię tu o samoobronie Koluchstyl, którą ćwiczymy tylko treningowo w stójce, a nie o Koluchstyl sportowym gdzie walczymy tylko w parterze.

Koluchstyl jest efektem ponad 30 lat moich doświadczeń w różnych stylach. Dyscypliną od której zacząłem jest judo, gdzie pierwszy dan zdobyłem jako niespełna osiemnastolatek, pod trenerskim okiem Mariana Tałaja. W judo zdobyłem wiele medali na spartakiadach młodzieży i Mistrzostwach Polski. Również zapoznałem się z takimi dyscyplinami jak: kenjutsu, kyokushin, kickboxing, tai chi chuan , zapasy, czy sumo - z którym wielu ludzi utożsamia mnie na całym świecie. Zaraz po moim ukochanym judo, sumo jest drugą dyscypliną, w której zdobyłem medale na Mistrzostwach Polski oraz na Pucharach Międzynarodowych, Europejskich i Światowych. Również jako założyciel i trener pierwszego, prywatnego klubu Sumo Koluch w Polsce, a także jako trener Kadry Narodowej mogłem cieszyć się wieloma medalami zdobytymi przez moich zawodników na Mistrzostwach Polski, Europy i Świata. Klub Sumo Koluch ma na swoim koncie tytuły mistrza Polski w punktacji drużynowej w seniorach i w młodzieżowcach. Sumo jest dyscypliną, w której walczy się w stójce i nie można sprawdzić się w parterze. Jednak ma ona bardzo ważną cechę, w której zawodnik mniejszy i znacznie lżejszy oswaja się z potężniejszym od siebie zawodnikiem ważącym niejednokrotnie ponad 50 kg więcej. Przez wiele lat uprawiania i trenowania tej dyscypliny zauważyłem, że zawodnik 90 kilogramowy staje niejednokrotnie do walki z zawodnikiem 150 – 160 kilogramowym z dużym luzem psychicznym. Przez ciągłą konfrontację jest oswojony z dużymi gabarytami swoich przeciwników. Właśnie takie cechy jak wyżej wspomniana przyjąłem z różnych dyscyplin do swojego stylu walki. Nie chciałbym żeby ktoś pomyślał, że jest to najlepszy i najdoskonalszy styl. Tu nie chodzi o rywalizację między stylami, a sprowadza się do umiejętnego połączenia najbardziej skutecznych technik z różnych stylów. Chodzi tu o przygotowanie zawodnika, który będzie spełniał rolę grapplera i strikera. Przykładem może być tutaj mój serdeczny kolega, sparing partner i uczeń, Robert Paczków. Jest to zawodnik, który na swoim koncie posiada 34 medali z Mistrzostw Europy i Świata, w tym dwukrotnie był Mistrzem Świata i Wicemistrzem Świata w + 115 kg. Jest on niewątpliwie jednym z najbardziej utytułowanych i rozpoznawanych zawodników Świata. Mimo 150 kg wagi jest dość szybki i bardzo sprawny , o czym ponad rok temu mogli przekonać się sympatycy MMA . Miałem możność przygotowania Roberta do walki w Cage Rage na Galę w Londynie przeciwko dobremu kickbokserowi i tajbokserowi. Tutaj techniki z Koluchstyl zdały egzamin. Opracowaliśmy specjalną gardę oraz kilka technik kończących w parterze. Ćwiczyliśmy także wiele kombinacji uderzeń i kopnięć, sparowania ciosów oraz jednoczesnej ochrony szczęki i wątroby. Jednak 80% technik to powalenia, dźwignie i niekonwencjonalne duszenia. Robert zdał tu egzamin z oceną celującą. Bardzo szybko sprowadził zawodnika do parteru, zaczął stosować odpowiednie uciski na punkty witalne, a także próby duszeń i dźwigni, które rozpraszały zawodnika i go osłabiały. Jego przeciwnik nie był w stanie nic zrobić. Po 2 minutach i 9 sekundach poddał się. Wielu fachowców nie wiedziało jak nazwać tę kończącą technikę. Nazwali ją Paczków anakonda. Tak moja technika, którą wcześniej przerabialiśmy na treningu została ochrzczona. Mimo wszystko nie była ona związana z Roberta masą czy siłą fizyczną, ale umiejętnym ułożeniem głowy przeciwnika i odpowiednim ułożeniu dłoni na punkt witalny. Jak zwał, tak zwał, walka została wygrana. Robert nie odniósł żadnej kontuzji, ani jego przeciwnik, którego ucierpiało tylko ego, gdyż walka wcześniej przez wielu pseudo fachowców obstawiana była 9 do 1 na korzyść przeciwnika Roberta. Wszystko potoczyło się pomyślnie, Robert wygrał. Chciałbym tu wspomnieć, że mam pewne doświadczenia, w takich mieszanych, brutalnych walkach, ale nie chciałbym przygotowywać młodzieży do tych brutalnych pojedynków. Uważam, że taka walka może wyzwolić w młodym człowieku pewne niekontrolowane zachowania, które mogą przejawiać się negatywnymi skutkami w rozwoju osobowości oraz w życiu młodego człowieka.

Koluchstyl stworzony został w całkiem innym celu. Ma za zadanie zwrócenie na siebie uwagi z punktu widzenia obserwatora i nie ocenianie swoich czynów i zachowań zbyt subiektywnie. Obserwując siebie z boku (patrzymy tak jak gdybyśmy obserwowali kogoś innego) będziemy mogli łatwiej dostrzec swoje błędy i wady, a także zobaczyć nasze ja, które jest niejednokrotnie ogromną kłodą na drodze naszego rozwoju. Myślę, że wiele systemów, szkół walk ma to na celu lecz nie zawsze jest to w pełni respektowane. W Koluchstyl wykonujemy wiele technik obronnych w stójce i parterze, a także atakujemy. Przy jednym przeciwniku, czy przy dwóch możemy używać samoobrony w celu obezwładnienia napastników, ale bywa tak, że przy większej ilości napastników musimy sami zaatakować używając ciosów, kopnięć, wycięć, podcięć i rzutów mających na celu zaskoczenie przeciwników i wykorzystanie tej przewagi. Pisząc to myślę o ostateczności, gdzie wiemy, że nie unikniemy walki i nie mamy możliwości wycofania się.

Uzyskałem jedną z pierwszych koncesji detektywistycznych, w tym również ochrony osób. Chroniąc wielu ludzi po całym świecie nigdy mój klient nie doznał uszczerbku na zdrowiu i zawsze został bezpiecznie dostarczony do wskazanego miejsca. Można powiedzieć, że Opatrzność Boska czuwała nade mną, ale Bóg również czuwał nad zasadami które wcześniej ustaliłem ze swoim klientem lub klientami. Począwszy od pełnej informacji o moim kliencie lub ewentualnym zagrożeniu po ustalenie trasy oraz pełnym podporządkowaniu się ochranianego moim zasadom. Zdarzały się sytuacje, że unikałem konfrontacji z przeciwnikami, ale były również i takie, że potrafiłem wyprzedzić atak moich przeciwników, obezwładniając ich, a jednocześnie ratując życie moim klientom. Jest to już historią, ale i również pewnym etapem doświadczenia w walkach, gdzie nie ma sędziego.

W Koluchstyl ćwicząc samoobronę mówię o tych ewentualnych zagrożeniach, a także o unikaniu ich. Jednak w Koluchstyl w walce sportowej walczymy tylko w parterze dotykając jednym lub dwoma kolanami maty. Walcząc w ten sposób na zawodach unikamy wielu kontuzji takich jak skręcenie kostki, zbicie kolana, barku lub jego wybicie na skutek upadku i wiele innych kontuzji związanych chociażby ze stawami skokowymi czy naderwaniem ścięgien. Na treningu w stójce walczymy na 40 – 70 % możliwości. Na zawodach niejednokrotnie 100%. Mimo wszystko, moim zdaniem parter jest znacznie bezpieczniejszy i z moich obserwacji wynika ze zawodnicy walczący w parterze są kondycyjnie mocniejsi później w stójce. W moim stylu walczymy na macie w kole yin yang otoczonym dwoma okręgami. Jeden o średnicy 230 cm. Jest to koło dla młodzieży do lat 16. Większy krąg o średnicy 280 cm – grupa starsza łącznie z seniorami .Jest to dość małe koło, które uniemożliwia swobodne przesuwanie się nawet na kolanach. Jest ono pewnym odzwierciedleniem miejsca manewru w dzisiejszym świecie. Człowiek musi być w pełni skoncentrowany i dobrze przygotowany w każdej jednej dziedzinie, żeby nie zostać wypchniętym z biznesu, miejsca pracy czy swojego pomysłu oraz zasad życiowych. Nie byłoby to możliwe, gdyby umysł człowieka był skoncentrowany na Bogu. Jest to dla wielu ludzi niemożliwe ze względu na ich rozwój związany z pewnymi skryptami, przekonaniami i negowaniem istnienia Boga. W walce sportowej Koluchstyl zdarzyć się może że zostaniemy zaskoczeni przez przeciwnika tak jak w życiu. Dlatego ustaliłem, że walczymy do dwóch wygranych rund jednominutowych. Gdyby nasz przeciwnik zaskoczył nas w pierwszej rundzie mamy jeszcze możliwość wygrania walki pod warunkiem, że wygramy kolejne dwie walki. Walkę tę obserwuje dwóch sędziów bocznych i jeden gjogi- sędzia środkowy. Przepisy sędziowskie są odpowiednio sprecyzowane. Bazowałem się tu na przepisach z innych stylów walk. Wspomnieć tu należy, że już w 1984 byłem sędzią okręgowym w judo. Obecnie mam uprawnienia sędziego ISF {klasa międzynarodowa}w sumo. Komendy w Koluchstyl ustalone są w języku polskim, gdyż uważam, że jest to polski styl walki, a także w języku japońskim, w którym komendy używane będą na turniejach międzynarodowych. W parterze używamy około 90 technik. Są to techniki wypchnięcia (ponad połowa ciała przeciwnika jest poza kołem), techniki duszeń, dźwigni. Dźwignie są stosowane na każdy staw rąk od palców (warunkiem jest, że musimy trzymać za 3 palce), nadgarstków, łokci i barków. Duszenia i dźwignie na zawodach mogą stosować zawodnicy po skończeniu 17 lat. Do lat 17 stosujemy wypchnięcia i trzymania. Trzymania w Koluchstyl są pewną innowacją. Trwają 10 sekund, a przeciwnik obezwładniony może leżeć na brzuchu, boku lub na plecach, nie wolno trzymać za samą głowę, należy łączyć głowę z barkiem ręką, tułowiem lub nogą podobnie jak w judo. W Koluchstyl stosujemy również dźwignie na nogi, bez skręcania stóp w raptownie jedną, a później w drugą stronę. Zapobiega to łatwym do spowodowania kontuzjom oraz późniejszemu urazowi psychicznemu osoby kontuzjowanej. Wprowadziłem również dla bardziej zaawansowanych zawodników uciski na punkty witalne na tułowiu. Stosowanie ucisków na punkty witalne w okolicach głowy lub szyi jest zabronione.Techniki wypchnięć przy których zawodnik uderza otwartą dłonią na klatkę lub twarz przeciwnika prostymi ciosami są dozwolone podobnie jak w sumo tsubari. Zabronione jest uderzanie pięścią . Nie stosujemy w Koluchstyl nazwy i punktów karnych tak jak np. w judo czuj i kejkoku . Jeżeli zawodnik wykona niedozwoloną technikę sędzia zwróci mu uwagę, jeżeli popełni to samo przewinienie po raz drugi runda zostaje zaliczona za korzyść poszkodowanego.

W Koluchstyl zawodnicy ubrani są w spodnie od judoki w kolorze niebieskim, granatowym lub białym, w koszulki bawełniane z krótkim rękawem w kolorze żółtym lub czarnym, białe skarpety z dodatkowym ściągaczem na kostkach (chodzi tu o higienę stóp i komfort psychiczny zawodników w momencie kiedy stopami dotykają swojej twarzy). Uwieńczeniem całego ubioru jest pas, który przetyka się przez trzy szlówki spodni i wiąże się go tradycyjnie . Nie obwiązuje się go tak jak w judo czy karate dwa razy. Jest on znacznie krótszy. Używamy 5 kolorów pasa w kolejności – pomarańczowy, zielony, niebieski, brązowy (są to stopnie kyu) i czarny ( stopnie dany). Jak w większości stylów walk kolory mówią o zaawansowaniu zawodnika. W czasie walki nie chwytamy za pas, koszulkę i nie przetrzymujemy za spodnie. Ja osobiście jako założyciel stylu używam czarnego pasa tęczy. Jest to pas, który na jednym końcu posiada złoty napis Koluchstyl, a na drugim końcu 7 kolorów używanych w czakramoterapi. Przypomina on swoim wyglądem kolor tęczy. Mój pas nie określa ilości danów. Jest to pas założyciela szkoły, stylu (soke). Posiadam różne tytuły od danów w judo do tytułów grand master (wielki mistrz), między innymi reiki, konchowanie, bioenergoterapia czy radiestezja. Mam to wpisane w certyfikatach lecz nigdy nie używam tych tytułów i ograniczam się do nazwy nauczyciel. Uważam, że używanie tytułu wielkiego mistrza jest niebezpieczne dla naszego rozwoju duchowego i zaprzecza naszej skromności, która powinna charakteryzować zawodników uprawiających różne sporty walki, a także nauczycieli z różnych metod uzdrawiania. Nie chciałbym aby ktoś pomyślał, że jestem osobą bardzo skromną, bo tak nie jest, ale staram się nie przekraczać pewnych granic skromności jako nauczyciel.

W Koluchstyl instruktorzy i trenerzy, tak jak w każdym innym stylu , muszą mieć ukończony ogólny kursu instruktorski lub być absolwentami (najlepiej )AWF- u. Specjalistyczny kurs kończą pod moim okiem lub wyznaczonej w późniejszym czasie komisji. Na pierwszym stopniu i następnych stopniach dan jak i na kursie instruktorskim oprócz dużego wachlarza technik, uczymy się metod uśmierzania bólu, pierwszej pomocy przy ewentualnych kontuzjach, katsu, masażu siatsu, używania odpowiednich maści, jak również przyrządzania odpowiednich preparatów ziołowych i olejków, podstaw homeopatii, technik relaksujących. Wykorzystałem tu moje wieloletnie doświadczenia jako nauczyciela ezoteryki, psychologii i naukowca (badacz wielu miejsc mocy na całym świecie i różnych metod uzdrawiania).

Koluchstyl ma obecnie dość duże zainteresowanie wśród wielu zawodników uprawiających sporty walki, nawet za granicą kraju. Odbyły się już trzy turnieje w Koluchstyl: Mistrzostwa Polski w maju 2009 r. W Białystoku i Puchar Polski w październiku 2009 r. w Wasilkowie. W obu imprezach organizatorami oprócz klubu Sumo Koluch były władze samorządowe – Starostwo Powiatowe Białystok, Burmistrz Miasta Wasilków, Wójt Gminy Juchnowiec Kościelny. W marcu 2010 r. odbył się Puchar Polski w Koluchstyl w Lublinie. Organizatorami byli Urząd Miasta Lublin, KS Sokół Lublin reprezentowany przez Krzysztofa Boryca i KS Sumo Koluch. W czerwcu odbędą się II Mistrzostwa Polski w Koluchstyl w Wasilkowie zorganizowane przy pomocy władz samorządowych. Obecność swoją zadeklarowało ponad 100 zawodników z 22 klubów.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: Jugol0
Data: 18-05-2011 19:10:11 
Chyba nie na czasie jesteście odbyło się w Koluchstylu kilka imprez.Za trzy dni 22maj Mistrzostwa Europy w Luzinie k. Wejherowa.Cieszę się ,że Wiesiowi udało się coś takiego zrobić zawsze był równy gość i bardzo Go cenie Jugol
 Autor komentarza: spartan0s
Data: 26-05-2011 15:00:14 
Wiesiu gratulujemy i trzymamy kciuki za dalszy rozwój Koluchstylu.Tak na marginesie to ładne fotki. Spartanie
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.