Po ciekawej walce w wadze ciężkiej odchudzony Roy Nelson (16-6) zastopował w 90. sekundzie trzeciej rundy legendę MMA - Mirko "Cro Copa" Filipovica (27-10-2).
Amerykanin po dokladnie minucie doszedł do nogi swojego rywala i obalił go, jednak po kilku próbach wsadzenia łokcia Chorwat wyrwał się do stójki, uciekając z opresji. W pewnym momencie Filipović zatoczył swoim rywalem potężnym i przede wszystkim celnym lewym podbródkowym, jednak Nelson w końcówce ostro pogonił za nim po całym oktagonie.
Zaraz na początku drugiego starcia Nelson znów ostro ruszył do ataku, lecz przestrzelił prawym sierpowym i tracąc równowagę oparł się plecami o siatkę. Natychmiast sytuację wykorzystał Mirko, doskoczył do niego i zaczął ładować lewą ręką ile wlezie. Po kilku krótkich lewych sierpowych, gdy Roy schował się szczelnie za podwójną gardą, "Cro Cop" uderzał na zmianę raz na głowę, by poprawić za moment na wątrobę. Po półminutowej kanonadzie Nelsonowi udało się uciec spod siatki, a niespełna dwie minuty przed przerwą znów obalił oponenta, długo pracował by wyłączyć ręce Chorwata i gdy to już mu się udało, teraz to on przez pół minuty bombardował w parterze. Filipovica wyratował gong.
W trzeciej odsłonie podmęczony ciągłym presingiem rywala "Cro Cop" postawił wszystko na jedną kartę, zaatakował nogi Nelsona, ale Roy obronił ten atak, usiadł na plecach Mirko i po kilku bombach w okolice ucha sędzia zdecydował się przerwać rywalizację w obawie przed ciężkim nokautem legendy.
Po efektownym zwycięstwie nad BJ Pennem, Nick Diaz dostanie szansę walki o mistrzostwo świata w wadze półśredniej – ogłosił na konferencji prasowej po gali UFC 137 szef organizacji, Dana White.
Diaz był pierwotnym rywalem, z którym Georges St. Pierre miał się zmierzyć podczas dzisiejszych zawodów w Las Vegas. Amerykaninowi odebrano jednak mistrzowską walkę, kiedy kilkukrotnie nie pojawił się na konferencjach prasowych promujących pojedynek. Jego miejsce zastąpił Carlos Condit, ale i on ostatecznie musiał obejść się smakiem z powodu kontuzji mistrza.
- Nie sądzę, aby Georges miał kontuzję. Myślę, że boi się walczyć – ocenił na gorąco po wygranej z Pennem Diaz.
Na konferencji po gali Dana White poinformował, że Condit, który miał zmierzyć się z St. Pierre’em, gdy ten wróci do zdrowia, zgodził się ustąpić miejsca Diazowi. Pojedynek odbędzie się 4 lutego podczas gali UFC 143, w ten sam weekend, w który rozegrany zostanie Super Bowl.
- Nie spotkałem nigdy człowieka, który by tak lekceważył innych. Sprawię mu lanie, jakiego nikt nigdy nie widział w UFC – cytował White słowa St. Pierre’a na konferencji prasowej.
Efektowny okazał się powrót Nicka Diaza (26-7) do najlepszej organizacji świata podczas zakończonej właśnie gali UFC 137. 28-letni wojownik pokonał jednogłośną decyzją sędziów dwukrotnego mistrza dwóch dywizji, BJ Penna (16-8-2).
Penn zaczął lepiej ten wieczór, sprowadzając przeciwnika do parteru i dam fundując mu kilka bomb z pozycji bocznej, jakie lekko rozcięły prawą powiekę Diaza. On jednak powrócił kapitalnie w drugim starciu, zyskując od połowy ogromną przewagę w stójce. Obijał bezbronnego rywala wszystkim co miał, zasypywał może niezbyt mocnymi ciosami, ale wyrzucanymi z niesamowitą częstotliwością i BJ ledwo co dotrwał do przerwy.
Na początku ostatniej rundy Penn próbował jeszcze odmienić losy tej potyczki i nawet trafil mocnym prawym, jednak niesamowita wydolność Nicka wzięła górę, w końcówce znów zepchnął oponenta do głębokiej defensywy, pieczętując swój sukces. Sędziowie byli zgodnie w ocenie wydarzeń - dwójka z nich typowała sukces Nicka 29:28, zaś trzeci punktował nawet 29:27.
W wywiadzie po walce BJ Penn - drugi w historii mistrz UFC dwóch kategorii, dał jasno do zrozumienia, że była to prawdopodobnie ostatnia walka w jego bogatej karierze. Diaz z kolei nazwał siedzącego na trybunach mistrza UFC wagi półśredniej Georgesa St. Pierre'a tchórzem i wyzwał go do walki.
W ten weekend zakończyły się Mistrzostwa Polski Seniorów w zapasach w stylu klasycznym. Poniżej prezentujemy Wam wyniki z tej imprezy.
55 kg
1 Łoś Mariusz - AGROS (Zamość)
2 Bierzanowski Radosław - CEMENT-GRYF (Chełm)
3 Szkodziński Dawid - AKS (Piotrków Trybunalski)
3 Tracz Michał - ŚLĄSK (Wrocław)
5 Kunysz Marcin - CEMENT-GRYF (Chełm)
5 Dykier Dawid - OLIMPIJCZYK (Radom)
60 kg
1 Kareciński Dawid - ŚLĄSK (Wrocław)
2 Serkowski Jakub - CARTUSIA (Kartuzy)
3 Ersetic Dawid - UNIA (Racibórz)
3 Kośla Karol - OLIMPIJCZYK (Radom)
5 Kasprzak Mateusz - OLIMPIJCZYK (Radom)
66 kg
1 Charzewski Sylwester - ZAGŁĘBIE (Wałbrzych)
2 Świerk Tomasz - ŚLĄSK (Wrocław)
3 Kraczkowski Przemysław - ŚLĄSK (Wrocław)
3 Melkumow Edgar - AKS (Piotrków Trybunalski)
5 Zuba Damian - OLIMPIJCZYK (Radom)
5 Rutkowski Daniel - OLIMPIJCZYK (Radom)
74 kg
1 Tim Jakub - SOBIESKI (Poznań)
2 Tomaszewski Jacek - AKS (Piotrków Trybunalski)
3 Wolny Mateusz - UNIA (Racibórz)
3 Fafiński Łukasz - OLIMPIJCZYK (Radom)
5 Kwit Julian - ŚLĄSK (Wrocław)
5 Jagodziński Krzysztof - AGROS (Żary)
84 kg
1 Jaworski Michał - AKS (Piotrków Trybunalski)
2 Gutiar Przemysław - GRANICA (Gdańsk)
3 Konera Łukasz - AKS (Piotrków Trybunalski)
3 Michalik Tadeusz - SOBIESKI (Poznań)
5 Pryczkowski Bartłomiej - CARTUSIA (Kartuzy)
5 Jóskowski Michał - ZAGŁĘBIE (Wałbrzych)
96 kg
1 Olejniczak Marcin - SOBIESKI (Poznań)
2 Grzybicki Radosław - AKS (Piotrków Trybunalski)
3 Deberny Andrzej - AKS (Piotrków Trybunalski)
3 Fedorowicz Damian - AGROS (Żary)
5 Flis Michał - OLIMPIJCZYK (Radom)
5 Szreder Seweryn - AZS-AWF (Warszawa)
120 kg
1 Błoński Kamil - UNIA (Racibórz)
2 Fafiński Mateusz - AZS-AWF (Warszawa)
3 Nikiel Mariusz - PTC (Pabianice)
3 Szczepanik Sławomir - AKS (Piotrków Trybunalski)
5 Jaracz Jacek - ŚLĄSK (Wrocław)
5 Łoboda Rajmund - OLIMPIJCZYK (Radom)
Po serii zwycięstw zakończyła się dobra passa Matta Mitrione (5-1), który nie sprostał doświadczeniu Cheicka Kongo (17-6-2). Po mało widowiskowym pojedynku, gdzie obaj pokazali sobie nawzajem zbyt wiele szacunku, jednogłośną decyzją sędziów wygrał Francuz - 30:27, 30:28, 29:28.
W pierwszej rundzie nie działo się praktycznie nic. Zawodnicy badali się nawzajem, robili podchody, czekali... aż zabrzmiała w końcu syrena na przerwę, a ich pożegnały gwizdy i buczenie kibiców. W drugiej odslonie Mitrione ciągle szukał okazji do zadania nokautującego ciosu lewą ręką, lecz mierzył tak długo, że Cheick poza jedną chwilą zagapienia za każdym razem uciekał mu z pola zasięgu, dokładają do skutecznej defensywy kilkanaście niskich kopnięć, jakie z pewnością dały mu zwycięstwo. W starciu trzecim Kongo dwukrotnie obalił rywala przy siatce, ładnie popracował w parterze, rozciął Mattowi lewy łuk brwiowy i spędzając w dole w pozycji atakującej ostatnie dwie minuty, zapewnił sobie ostateczny sukces.