RIZIN FF: SZYMON BAJOR PRZED WALKĄ

Przedstawiamy rozmowę z Szymonem Bajorem, który dwudziestego dziewiątego grudnia po raz drugi wystąpi w Japonii. W Saithamie zawodnik Spartakusa Rzeszów zawalczy w drugiej rundzie turnieju Open, jak na razie nie wiemy kto będzie jego rywalem. Jeszcze w tym miesiącu odbędzie się losowanie dalszych zmagań.

Bajor po porażce poniesionej po dobrej walce z Michałem Włodarkiem wrócił w tym roku na tor zwycięstw. W tej walce Szymon wystąpił na KSW 34, po jednogłośnej decyzji sędziów i niełatwej walce zapewnił pierwszą porażkę w bilansie Jędrzeja Maćkowiaka. W ostatniej walce nasz reprezentant niespodziewanie znalazł się w turnieju Rizin FF, a tam pewnie wypunktował solidnego Teodorasa Aukstuolisa.

- Cześć Szymon. Na początek powiedz jak samopoczucie, cieszysz się, że jesteś w kolejnej rundzie turnieju?
Szymon Bajor: Jestem mega zadowolony z siebie i z całej ekipy, która przyczyniła się do mojego sukcesu. Moim ukrytym marzeniem była właśnie sportowa wizyta w Japonii.

- Teraz dobra wiadomość, będziesz miał więcej czasu na przygotowania. Jak będą one wyglądały?
SB: Do końca października leczę drobne urazy po stoczonej walce. Co nie zwalnia mnie z luźnych treningów specjalistycznych oraz kondycyjnych. Od listopada wracam na matę i robię swoje. Przygotowania będę odbywał głównie w Rzeszowie, ewentualnie w późniejszym okresie na sparingi ruszę w małą wyprawę po Polsce.

- Turniej jest bardzo mocno obsadzony, spełnia się kolejne marzenie, bo przecież w dalszych rundach możliwe jest starcie z kimś takim jak Mirko Filipović czy Wanderlei Silva?
SB: Turniej ma właśnie to do siebie, że jedziesz i do końca nie wiesz na kogo trafisz w kolejnej rundzie i co cię może czekać. Zawalczyć z kimś takim jak Mirko czy Wanderlei, to jest dla mnie zaszczyt i powód do dumy. Ja do czynienia z MMA miałem tylko przez YouTube, a oni w tym czasie dawali walki na światowym poziomie.

- Twoim najbliższym rywalem będzie utalentowany Valentin Moldavsky. Co wiesz na jego temat?
SB: Z tego co ja wiem, to jeszcze konkretnego przeciwnika przypisanego do mnie nie mam. Owszem mieliśmy razem walczyć według drabinki, ale drabinka jest już nieaktualna, po tym jak Mirko został zestawiony z Wanderleiem. Losowanie ma odbyć się w październiku bez naszego udziału, a my mamy być poinformowani o wynikach.

- Wracając do ostatniej walki, jak przyjęła cię publiczność i czy udało się coś zwiedzić?
SB: Wydaje mi się, że publiczność przyjęła mnie bardzo ciepło, jak na zawodnika, który jeszcze nie walczył w ich kraju. Czułem zainteresowanie ze strony japońskich kibiców moją osobą. Udało mi się zwiedzić teren przyległy do Hotelu w promieniu około 4km oraz na własne oczy zobaczyć ocean spokojny. Na nic więcej nie było czasu i chęci, przez zmianę czasu, a chciałem się skupić głównie na walce.

- Co możesz powiedzieć o kulisach gali Rizin FF, czy dla ciebie jest to powrót czasów Pride?
SB: Organizacyjnie super. Wszystko jest dopracowane na ostatni guzik, tak jak na większości gal na tym poziomie, ale szczególne brawa dla Japończyków należą się za traktowanie sportowców. Jestem tym miło zaskoczony i od razu mówię, że tego nie da się opisać. Trzeba tam po prostu być. Tak jak opisałem wcześniej, Pride znam tylko z YouTube i kulis tych gal nie poczułem na własnej skórze, ale jeśli tak wyglądał właśnie legendarny Pride, to wielki ukłon w ich stronę.

- Liczysz na to, że zainteresowanie tobą wzrośnie, w związku z tym będą napływały jeszcze lepsze oferty? Bo ostatnia walka mogła być przełomem.
SB: Po wygraniu całego turnieju na pewno zainteresowanie moją osobą wzrośnie. Na tym poziomie już nie oczekuję łatwych przeciwników, których bez większego wysiłku można pokonać w pierwszych rundach. Przepraszam, ale nie tędy droga.

- Jaka była taktyka na ostatnią walkę? Planowałeś właśnie tak jak to wyglądało, walczyć w stójce, a w następnej rundzie podkreśliłeś wynik walki obaleniem?
SB: Taka właśnie była taktyka. Od samego początku postawić mocny opór w stójce, a gdy nadarzy się okazja obalić i kontrolować w parterze. Bałem się, że na punkty będzie ciężko wygrać, gdyż Litwin miał przyjemność walczyć w Japonii i z tego co widziałem, dał się tam polubić.

- Czy po walce odezwał się ktoś z gratulacjami z KSW, bo to także ciekawe, przecież reprezentowałeś ich federację?
SB: Oczywiście, że tak. Od razu po wylądowaniu w Warszawie mimo organizacji gali KSW 36 za 4 dni, po przylocie włodarze KSW znaleźli dla mnie chwilę czasu, aby mi pogratulować i porozmawiać.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub komuś podziękować to proszę bardzo.
SB: Chciałbym podziękować mojej rodzinie za wspieranie mnie w tym co robię i znoszenie moich humorów, a także moim trenerom i kolegom z klubu oraz sponsorom, firmie: Animusz, Rs Service, Poundout, MK-Med, City-Format, Trenuj-Mądrze.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.